Cat In The Well

HR Giger Retrospektive – wystawa prac

calendar 11.02.2012 | author CAT

Wizja Obcego autorstwa H. R. GigeraPo raz pierwszy w północnych Niemczech swoje prace wystawia słynny kontrowersyjny szwajcarski artysta Hans Rudolf Giger, znany przede wszystkim jako autor przerażającego Xenomorpha – krwiożerczego Obcego z amerykańskiej serii „Alien”.

Galeria „Fabrik der Künste” w Hamburgu w dniach 20.01 – 04.03.2012 ma zaszczyt prezentować ciekawy zbiór rysunków, szkiców, grafik, obrazów, rzeźb oraz mebli stworzonych przez tego malarza. 29 stycznia miałam okazję odwiedzić wystawę prac H. R. Gigera, dlatego dziś chciałabym podzielić się z Wami tym, co tam zobaczyłam. Jeśli o Gigerze nigdy wcześniej nie słyszeliście, z pewnością nadrobicie to w tej chwili, czytając mojego dzisiejszego posta.

Kim jest H. R. Giger?

Hans Rudolf Giger urodził się 5 lutego 1940 roku w miejscowości Chur, znajdującej się w Gryzonii (Graubünden) – szwajcarskim kantonie położonym w Alpach, na pograniczu Austrii, Liechtensteinu i Włoch.

Giger od najmłodszych lat wykazywał odmienne od swych rówieśników zainteresowania. Bardzo często ubierał się na czarno. W swoim domu – w pokoju bez okien – konstruował dziwne zabawki, szkielety, modele. Od swojego ojca-aptekarza dostał prawdziwą czaszkę, co podobno zapoczątkowało jego fascynację śmiercią. Od początku przejawiał zdolności technicznie i plastyczne. W toku swojej edukacji postanowił więc połączyć swoje pasje ze zdobyciem konkretnego fachu.

H. R. GigerW roku 1963 wyjechał do Zurychu, aby podjąć studia na wydziale projektowania wnętrz oraz projektowania przemysłowego w Szkole Sztuki Użytkowej. Około roku 1964 powstały jego pierwsze prace – obrazki malowane tuszem i farbą olejną. W roku 1966 Giger po raz pierwszy wystawił swoje prace, co zaowocowało wieloma zamówieniami zainteresowanych jego dziełami odbiorców. Właściwie pracy miał już wtedy na tyle dużo, że od tego momentu mógł całkowicie poświęcić się swojej pasji, bowiem ta zaczęła przynosić całkiem niezłe zyski.

Giger eksperymentował m.in. z farbą w sprayu (aerograf), co widać znakomicie na wielu jego najbardziej znanych obrazach. Swoje portfolio wydał w roku 1971 i wtedy cały świat poznał nowego bardzo oryginalnego artystę.

Sława

W roku 1977 artysta wydał zbiór swoich prac pod tytułem „Necronomicon”. To oczywiste nawiązanie do twórczości amerykańskiego pisarza grozy i fantasy Howarda Philipsa Lovecrafta (1890-1937), twórcy mitologii Cthulhu i fikcyjnej mrocznej Księgi Umarłych. To właśnie w tym zbiorze dzieł Giger pokazał światu dziwne potwory o nienaturalnie wydłużonych łbach (Necronom IV i V).

"Mutanty"Artysta znany jest dziś na całym świecie jako przedstawiciel sztuki „biomechanicznej”. Tematem jego dzieł są istoty ludzkie zniewolone przez cywilizacyjny postęp technologiczny, narzucający człowiekowi życie wśród maszyn. Z portretów, szkiców i rysunków spoglądają na nas pół ludzie pół maszyny, widzimy na nich żywe części ciał ludzkich „uszlachetnione” mechanicznymi dźwigniami, metalowymi ścięgnami i stalowym kośćcem. Giger rysuje także ponurą wizję przyszłości postnuklearnej, w której nie znajdujemy już znanych nam zwierząt i roślin, a jedynie zastępy biomechanicznych mutantów, które dostosowują się do życia w tym apokaliptycznym piekle. To tak jakby z obrazów artysty patrzyły na nas nieudane efekty eksperymentów medycznych, prób połączenia żywego organizmu z mechanicznymi elementami. Świat stworzony przez Gigera to świat jakby żywcem wyjęty z najgorszych ludzkich koszmarów – ponury, mroczny, pełen przerażających istot i miejsc.

Xenomorph

W roku 1977 do artysty zgłosił się Dan O’Bannon, który – skończywszy scenariusz najnowszego horroru sci-fi – poszukiwał kogoś, kto podsunąłby jemu i reżyserowi Ridley’owi  Scottowi pomysł na wykonanie scenografii oraz wyglądu głównego potwora, o którym miała opowiadać wspomniana produkcja. Giger pokazał filmowcom swoje dzieła, zwłaszcza „Necronomicon”, zawierający szkice długogłowych monstrum. Reżyser był zachwycony. Prace Gigera spodobały mu się tak bardzo, że postanowił nawiązać z artystą współpracę nad nowym filmem. Scott nosił album Gigera na plan filmowy i nakazał, aby wszystko wyglądało dokładnie tak, jak na rysunkach. Giger bardzo miło wspominał czas spędzony przy produkcji Scotta, jednak podkreśla, że praca ta nie była łatwa:

„Kiedy pracujesz przy filmie, musisz być ciągle na miejscu i patrzeć co się dzieje, bo inaczej wszystko zostanie zrobione na opak. W kinematografii każdy ma mnóstwo pomysłów i chce narzucić własny styl, co ciężko wytrzymać. Dlatego bardzo rozczarowały mnie kolejne filmy, przy których pracowałem (…) Jedyny film, z którego jestem zadowolony, to „Obcy” (…)”.

H. R. Giger tworzy projekt Obcego na potrzeby produkcji sci-fiI tak właśnie siłami genialnego artysty i hollywoodzkich speców od efektów specjalnych rodził się słynny Xenomorph. Reżyser dorzucił do projektu potwora swoje trzy grosze i chciał, aby Xenomorph został uzbrojony w paszczę pełną ostrych zębów. Giger przekonał zaś filmowców do tego, by bestia była pozbawiona oczu (słusznie moim zdaniem, bo dzięki temu jest jeszcze bardziej nieprzewidywalną kreaturą). Obcy wg Gigera miał mieć przejrzystą czaszkę, w której widać byłoby roje kłębiących się larw much. Jednak filmowcom nie udało się sprostać w pełni wizji artysty.

Projekt Obcego jest przykładem sztuki, która umiejętnie gra na ludzkich fobiach. Obcy ma cechy ludzkie, bo jego sylwetka zbliżona jest do człowieka i posiada cztery kończyny, ale ma też cechy, które sprawiają, że przewyższa człowieka zwinnością i szybkością – porusza się na czterech łapach, świetnie się wspina, biega po sufitach, ścianach, pływa w wodzie, zmienia się, ewoluuje i ma w „wyposażeniu” śmiertelnie groźne narzędzia – ogon z żądłem, śluz wyciekający z ciała, podwójny pysk z wysuwaną mniejszą paszczą i kwas zamiast krwi. To czyni go niezwykle przerażającym monstrum. Ludzka fobia strachu przed larwami i pasożytami odzwierciedlona została poprzez sposób rozmnażania się Xenomorpha. Królowa składa niezapłodnione jajo (telitokia), z którego wylęga się ośmionożny Twarzołap (Facehugger). Ten szuka nosiciela (człowieka lub np. psa) i poprzez otwór gębowy składa larwę w jego organizmie. Mały Xenomorph dojrzewa wewnątrz ciała, po czym wydostaje się przez klatkę piersiową na zewnątrz. Bardzo szybko rośnie i osiąga rozmiary dorosłego osobnika.

Filmowy Obcy z serii "Alien"14 kwietnia 1980 roku podczas Gali Oscarów praca artysty została doceniona najwyższym odznaczeniem filmowym – film „Obcy – 8. pasażer Nostromo” (1979) otrzymał Oscara w kategorii „Najlepsze Efekty Wizualne” za wspaniałą kreację przerażającego kosmity z księżyca Acheron LV-426. To największy sukces twórcy, który sprawił, że dziś nazwisko artysty rozpoznawalne jest niemalże na całym świecie. Kolejne odsłony kultowego dziś filmu sci-fi nie były oficjalnie związane z osobą Gigera. Dochodziło nawet do sytuacji, kiedy posiłkując się wizją malarza pominięto jego nazwisko w postprodukcji. Nie dziwmy się jednak, takie jest Hollywood – tutaj liczy się kasa a nie sentymenty…

Artysta został poproszony również o wykonanie szkiców do głośnego filmu Davida Lyncha „Diuna” (1984), rozgrywającego się na piaszczystej planecie Arrakis. Film ten miał początkowo reżyserować Alexandro Jodorowsky, następnie Ridley Scott, jednak w drodze nieporozumień i sporów reżyserię powierzono Lynchowi, który nie do końca tolerował Gigera. Sam Giger tak wspomina współpracę z kontrowersyjnym reżyserem:

„Twierdził, że ukradłem jego pomysły, a konkretnie dziecko z filmu „Głowa do wycierania”, na co odparłem, że owszem, podobało mi się ono. Lynch zachowywał się wobec mnie dziwnie, choć mówiłem o nim same dobre rzeczy. Do tego zazdrościł mi, że moje prace wystawiano w Nowym Jorku, o co on starał się bezskutecznie. Był zgorzkniały, ale i tak go lubię (…)”.

Niestety film Lyncha nie został odebrany już tak entuzjastycznie jak „Obcy 8. pasażer Nostromo” (1979), choć Giger nadal projektował w przemyśle filmowym. Współtworzył przerażające postaci w takich filmach jak „Future Kill” (1985), „Poltergeist II: The Other Side”(1986), „Tokyo: The Last Megalopolis” (1988), „Gatunek” (1995), „Batman Forever” (1995 – Batmobile, nieużyty w filmie), „Killer Condom” (1996) i „Prometheus” (2012).

Jonathan Davis z grupy "Korn" i jego oryginalny statyw pod mikrofonPo oszałamiającym sukcesie „Obcego” Giger miał naprawdę sporo pracy. Stał się wielkim natchnieniem dla kultury gotów, cyberpunków, fanów mrocznego metalu i różnej maści fetyszystów, a nawet miłośników tatuaży. Projektował okładki płyt, gitary, m.in. zaprojektował słynny już biomechaniczny statyw pod mikrofon dla wokalisty Jonathana Davisa z grupy Korn. Współtworzył też dwie popularne gry „Dark Seed” i „Dark Seed II” wydane przez Cyberdreams Interactive Entertainment.

W roku 1997 artysta kupił zamek Chateau St. Germain w Gruyères w Szwajcarii, który po przebudowie stał się głównym muzeum jego prac. W rodzinnym Chur oraz w Japonii i USA (Nowy Jork) otworzył także swoje bary, z których dwa ostatnie zostały już zlikwidowane z powodu braku współpracy z artystą podczas projektowania wystroju i wnętrz baru. Od roku 2009 istnieją na świecie tylko dwa oryginalne bary sygnowane nazwiskiem malarza.

Ciekawostką niech będzie fakt, że Giger wraz z Ridleyem Scottem pracują już nad prequelem „Obcego”, który (prawdopodobnie) będzie miał swą premierę w roku 2013. Film ma nosić tytuł „Paradise”, a jego akcja ma się rozgrywać wiele lat przed wydarzeniami z „Obcy – 8. pasażer Nostromo” (1979). Tematyka podobna, czyli znów zobaczymy odizolowaną grupkę kosmonautów, zabijanych skutecznie przez długogłowe monstrum. Co z tego wyniknie, zobaczymy już niebawem.

Plotki i kontrowersje wokół artysty

Osoba taka jak Giger nie ustrzegła się dość intrygujących plotek na swój temat. Zainteresowanie wzbudzał zwłaszcza fakt, iż artysta bardzo często ubierał się na czarno i żył w pokoju bez okien. Każdy, kto oglądał dzieła artysty, chciał wiedzieć, kim jest ich twórca, a tym bardziej co popycha go do tworzenia tak mrocznych surrealistycznych obrazów.

Li Tobler (1948-1975)W pracach Gigera często przewija się twarz pewnej pięknej kobiety. To nikt inny jak Li Tobler (1948-1975), szwajcarska aktorka, główna muza artysty, przyjaciółka, a wreszcie partnerka. Związek Gigera i Li był podobno niezwykle burzliwy. Obydwoje zdradzali i nadużywali narkotyków. Artysta bardzo kochał Li i tolerował nawet fakt posiadania przez nią kochanka, by ta czuła się szczęśliwa (sam również w pełni korzystał z życia). Li jednak mimo to nie potrafiła czerpać z życia radości i przyjemności. Po serii wykańczających spektaklów, w których wzięła udział i depresji spowodowanej swym rozwiązłym życiem postanowiła w 1974 roku zostawić Gigera i wyjechać do San Francisco ze swoim kochankiem. Wróciła jednak już po miesiącu do Szwajcarii i do swego dawnego ukochanego, zniesmaczona i rozczarowana „amerykańskim snem”.

"Li I"W tych latach Giger zawalony był pracą i nowymi propozycjami, Li natomiast coraz bardziej pogrążała się w depresji i apatii. Jeden z jej przyjaciół – Jörg Stummer – poradził jej, aby sama otworzyła swoją własną galerię sztuki i tym sposobem zaczęła aktywnie żyć, co z pewnością miało uczynić ją bardziej spełnioną i szczęśliwszą. Tobler poszła nawet za jego radą i zaprezentowała kilka ciekawych happeningów, jednak po krótkim okresie aktywności i wytężonej pracy ponownie wpadła w depresję i letarg. 19 maja 1975 roku Li Tobler – mając zaledwie 27 lat – popełniła samobójstwo. Oczywiście Giger od razu został oskarżony o zły wpływ na życie dziewczyny i przyczynienie się do jej śmierci. Mówiono nawet, że pośmiertnie przetrzymywał jej szkielet w swoim domu. Dopiero późniejsze fakty potwierdziły, że artysta bardzo przeżył śmierć Li, czego przykładem były odniesienia w jego dziełach po tym incydencie. Twarz Li – dość mocno przerobiona – zdobi niejedno dzieło malarza. Podobno sama aktorka, kiedy po raz pierwszy zobaczyła swoją podobiznę, wpadła w szał i chciała zniszczyć dzieła Gigera. W słynnym happeningu pt. „The Second Celebration of the Four” (po śmierci Tobler) Giger przedstawiał Li jako kobietę-szkielet, a całą wystawę opinia publiczna „zjechała” jako satanistyczną i bardzo „bizarre”.

Kolejna ciekawa plotka dotyczyła Xenomorpha. Otóż podobno sam autor miał kiedyś wyznać, że postać ta nawiedzała go w snach i dlatego postanowił urzeczywistnić swoje senne koszmary poprzez stworzenie potwora. Nawiasem mówiąc – ciekawe, ilu miłośników tej znanej serii sci-fi później w swoich własnych snach spotkało się oko w oko z przerażającym monstrum…

Wystawa

H. R. Giger zjawił się na wystawie w Hamburgu 20 stycznia 2012 roku, kiedy to miało miejsce otwarcie wystawy. Wszyscy zainteresowani mogli podziwiać najbardziej rozpoznawalne dzieła artysty w dwóch osobnych pomieszczeniach galerii. Ja – zwyczajnie unikając tłoku – wybrałam się tam dopiero 29 stycznia w piękną, aczkolwiek siarczyście mroźną niedzielę.

Od jakiegoś czasu zainteresowana jestem pracami Gigera, więc kiedy tylko usłyszałam o wystawie i nadarzyła się okazja odwiedzenia jej – nie zastanawiałam się ani sekundy. Każdy niezrażony fatalną pogodą fan mrocznych klimatów mógł delektować się sztuką rozpoznawalną niemal na całym świecie za stosunkowo niewielką opłatą 5 euro.

Na początku to, czego się już wcześniej obawiałam – zakaz fotografowania. Potrafię to jednak zrozumieć, zwłaszcza, że to nie Disneyland a znana galeria sztuki. Wytłumaczmy to sobie jednak nie obawą o bezprawne powielanie dzieł artysty a skłonieniem odwiedzających do większej jeszcze kontemplacji sztuki. No i tym sposobem – przechadzając się pośród upiornych i zastanawiających obrazków i szkicy – dane mi było ujrzeć to, nad czym pan H. R. Giger tak ostro swego czasu pracował.

"Korpus kobiecy"Trzeba przyznać, że każde dzieło artysty dopracowane było do granic możliwości – to pierwsza rzecz, która najbardziej rzucała się w oczy. Człekokształtne mutanty, mechaniczne macice, cyber-kobiety, dziwne stworzenia w maskach, zastępy (chorych?) noworodków, ludzie zdominowani przez maszyny i roboty, części ciał pół ludzkie pół mechaniczne… To wszystko stwarzało niezwykły postapokaliptyczny klimat bezsilności i potęgi świata maszyn. Wszechobecne rury, plastik, brąz, szyny, kołowrotki i stalowe pręty, a pośród tego wszystkiego kobieta, którą – jak już wcześniej ustaliliśmy – była muza Gigera – Li. Występuje tu ona jako groźna, momentami krwiożercza bogini. Pojawia się na obrazach i rzeźbach. Jedna z nich – zatytułowana skromnie „Korpus kobiecy” (brąz pokryty platyną i srebrem) – bardzo mi się spodobała i łącznie z inną o tytule „Guardian Angel” mogłaby jak najbardziej znaleźć się w mojej kolekcji pamiątek. Ale zejdźmy na Ziemię, miniaturki prac wycenione zostały na grubo ponad 1000 euro, więc zadowoliłam się trochę tańszymi… pocztówkami :-D

Giger przywiózł ze sobą również zaprojektowane przez siebie meble. Były to głównie monstrualne krzesła, wyrzeźbione w fantastyczny sposób oraz metalowy rzeźbiony stolik.

Prototyp Obcego autorstwa H. R. GigeraPrzechodząc do drugiego pomieszczenia galerii, moim oczom nareszcie ukazał się On – Xenomorph w całej okazałości. Powiem szczerze, że stojąc przed niezwykle rzeczywistą kilkumetrową rzeźbą Obcego, odczuwa się lekki niepokój… Potwór kilkukrotnie większy ode mnie, z długim ostrym ogonem zakończonym żądłem, z podwójnymi pazurami i wielkimi tylnymi łapami zmraża każdego oglądającego, bez względu na wiek. W duchu cieszę się, że to, na co wtedy patrzyłam, nie biega sobie gdzieś tam w kosmicznych przestworzach, a jest jedynie wytworem czyjejś bujnej wyobraźnie (chociaż, czy aby na pewno?). Wprawdzie Obcy prezentowany w galerii nieco odbiegał wyglądem od swego filmowego kolegi, ale był to jednocześnie doskonały dowód na to, jak świetną robotę wykonali nad nim amerykańscy spece od efektów specjalnych.

Podziwiając dzieła Gigera można zauważyć kolejną charakterystyczną rzecz. Wiele z dzieł artysty nawiązuje do śmiałej erotyki, czasami nawet mają one znamiona fetyszyzmu. Jak zobaczycie na zdjęciu obok, Giger nie ma oporów w prezentowaniu odważnych pomysłów, uwiecznianiu biomechanicznych aktów seksualnych czy dziwacznych scen z udziałem pół ludzi pół robotów. To już stało się niejako jego znakiem rozpoznawczym, dlatego też sztuka ta jest tak kontrowersyjna i u niektórych jego odbiorców budzi wręcz obrzydzenie i zniesmaczenie.

Jedno z serii "śmiałych" dzieł H. R. GigeraWszyscy odwiedzający galerię mogli zakupić niektóre prace artysty (jak już wspomniałam ceny wahały się w granicach 500-3000 euro) oraz biżuterię złotą i srebrną, a także książki ze zbiorem wszystkich dzieł Gigera.

Podsumowanie? – Jestem naprawdę zadowolona z faktu ujrzenia „na żywo” dzieł znanego twórcy i – choć nie należę do żadnej subkultury – chętnie ozdobiłabym sobie ścianę jednym z jego dzieł (no może tym bardziej obyczajnym, bez mechanicznych penisów i gołych tyłków). Żałuję jedynie, że wystawianych dzieł było tak niewiele i że galeria – mimo starań – nie zajęła się lepiej wystrojem wnętrza, aby bardziej wystawę „sklimacić” w stylu autora tej niezwykłej kolekcji.

Wszystkim zainteresowanym twórczością H. R. Gigera polecam więc gorąco kolejne jego wystawy, jeśli tylko pojawią się w Waszych miastach i będziecie mieli okazję na nie dotrzeć albo bezpośrednio do zamku Chateau St. Germain w Gruyères w Szwajcarii – do głównego muzeum artysty, gdzie mieszczą się już wszystkie jego najważniejsze prace. Jeśli tylko będę miała kiedykolwiek taką okazję, na pewno to miejsce odwiedzę.

Post to Twitter Post to Delicious Post to Facebook Post to Google Buzz

separator

13 komentarzy

midnight

wow to ostatnie dzielo niezle ;) patrzac na to mozna sobie pomyslec ze facet ma serio zryta lekko psychike no ale o gustach sie podobno nie rozmawia… chetnie zobaczylbym na zywo sztuke tego pana tak po prostu z ciekawosci a Obcy wiadomo klasa dlatego szacun wielki za stworzenie tak doskonalego fikcyjnego potwora. bardzo interesujaca relacja musze przyznac.

maja

Bardzo ciekawe dzieła tworzy pan G. Tez nie jestem metalówą, ale słycham gotyku i bardzo mi się podobają niektóre jego obrazy, które znalazłam w internecie.Ale czy ‘obcując’ z czyms takim nie popada się po jakimś czasie w depreche? Muzyka gotycka sama w sobie jest depresyjna a w powiazaniu z taką sztuką to już wogole mega dol ha ha. Znalazlam tu wiele fajnych tekstow do poczytania. Pozdrawiam autorke.

Buffy1977

Hmm, całkiem niezłe. Ale ja tam jakimś znawcą rzeźb czy obrazów nigdy nie byłam, więc moje zdanie raczej nie ma tutaj żadnego znaczenia:)
Midnight, dlczego zrytą psychikę? To, że tworzy takie dzieła nie musi wcale oznaczać, że coś z nim nie tak – ludzie są różni, tworzy coś, co mu wychodzi i nawet jeśli, jak to napisała Cat niektóre jego dzieła są trochę fetyszystyczne, to co z tego? Nikomu tym krzywdy przecież nie robi:)
Świetny artykuł Cat!

midnight

no dobra ale żeby coś takiego przyszło do glowy to trzeba mieć taką wyobrażnie lub mysleć o takich masakrach albo śnić nawet, nie każdy przeciez takie wizje ma. A jeśli jakis jego fan kiedyś będzie chciał np sam stworzyć sobie armie takich pol ludzi i bedzie polował na laski w ciemnych uliczkach???

Durandir

@midnight – no to dobra, zakazać takiej sztuki zezwalając jedynie na idylliczne wizje jednorożców i kolorowych misiów ;) Nie jest winą artysty, że ktoś, kto ma ze sobą jakieś problemy, odbierze jego dzieła zbyt „dosłownie”. Sztuka ma niejedno oblicze, bo prezentuje nam różne wycinki prawdy o nas samych. Ja odbieram sztukę Gigera jako apel i przestrogę dla ludzkości i choć różnie oceniam poszczególne jego dzieła, to ogólnie bardzo ją poważam. Jednak wśród artystów w tym „klimacie” niekwestionowanym nrem 1 pozostaje dla mnie „Nasz” Beksiński. ;)
Pozdrawiam.

Buffy1977

Za fanów to on już nie odpowiada:) Aha, czyli Twoim zdaniem reżyserów i pisarzy horrorów też nie pownno być, bo przecież ich fanom może odbić… Najlepiej chodzić do Kościoła i trzymać się z dala od takich okropieństw:)

Konrad

WoW! Niektóre prace robią naprawdę duże wrażenie! Hehe…sam zaopatrzyłbym się w jedną z nich:) Ot, choćby dlatego, że niektórych by porządnie wystraszyły i dały porządną nauczkę, by bez zezwolenia nie włazić do czyjegoś pokoju;)

Eva

Łał świetne :D Strasznie mi się podoba przedstawione przez Gigera połączenie maszyny i żywego organizmu (i czegoś jeszcze :P ). Często mam do czynienia ze sztuką, ale czegoś co przypominało by mi twórczość Gigera nie widziałam :) .
@Durandir – Święta racja Beksiński jest mistrzem ;)

A tak poza tym to prawdą jest, że artyści mają lekko zryta psychikę, ale nie koniecznie w negatywnym sensie:) to jest właśnie to, dzięki czemu mogą tworzyć takie rzeczy ;)

CAT

Dzięki wszystkim za miłe słowa i komentarze :-)

@Maja: Zgadzam się, muzyka gotycka jest b. depresyjna. Sama słucham fińskiego gothic rocka i metalu symfonicznego, więc raczej nie polecam tego w zestawieniu z tak dołującą sztuką. Zwłaszcza, jeśli ktoś się skłania w stronę Emo-kultury i teksty takich wykonawców bierze za bardzo do siebie.

@Buffy1977: Ja znawcą również nie jestem :-) W ogóle powiem Ci, że sztuka to nie moja bajka. Śmieszą mnie do łez obrazy typu czerwone kółko na białym tle, które na aukcjach w necie osiągają kolosalne sumy. Nie rozumiem tego i uważam, że to zwykłe robienie z ludzi durniów na zasadzie „spal jointa, maźnij co ci przyjdzie do głowy i wymyśl do tego chwytającą historię”… Zaraz mnie tu zjedzą znawcy, ale niestety nie należę do osób wrażliwych na wątpliwe piękno. Jeśli coś mi się podoba, to znaczy, że w jakiś sposób do mnie trafiło. I tak chyba jest z dziełami pana Geigera.

@midnight: Hmmm… Niekoniecznie ktoś taki może być sfiksowany. Mi raczej się wydaje, że w każdym z nas tkwi chęć poznania tabu, stworzenia czegoś, co odzwierciedlałoby nasze fantazje i marzenia, ale oczywiście nie każdy ma ochotę, zdolności, chęci, itp. Gdyby było tak jak piszesz, to Kinga albo innego pisarza grozy musieliby powiesić za to, co pisze w swoich książkach. Co do fanów, to ja bym się bardziej obawiała fanek Justina Biebera niż Geigera ;-D

@Durandir: „zakazać takiej sztuki zezwalając jedynie na idylliczne wizje jednorożców i kolorowych misiów” ;-) Ech jeśli cenzura będzie nadal tak postępować jak dotychczas, to chyba będziemy zmuszeni przerzucić się na takie klimaty. Przykład: zakaz koncertu Mansona w Polsce, a z drugiej strony obsceniczna Doda i jej tyłek w każdej możliwej konfiguracji. Potępiany przez wszystkich Behemoth, a z drugiej strony wypowiedzi pani R. o naćpanych apostołach. Jakąś niekonsekwencję tu wyczuwam :-/

@Konrad: Jak przyozdobisz sobie pokój, wyślij nam parę fotek :-)

@Eva: Mi też wydaje się, że styl Geigera jest na razie jedyny w swoim rodzaju. Również nie widziałam u nikogo niczego podobnego.

Aroo

H.R.Giger storzył coś niesamowitego i niepowtarzalnego jeżeli chodzi o klimat i styl.Tworząc postac obcego i inne swoje dzieła wybiegł poza pewne granice rzeczywistości.Dla mnie gośc z najwyższej artystyczej półki.

Agnieszka

Wow, to jest fantastyczne! Gdybym mogła uczestniczyć w takiej wystawie, byłabym wniebowzięta!!! Z tą ostatnią pracą wiąże się bardzo fajowy film, w którym oraz ten ożywa. Naprawdę robi powalające wrażenie :)

CAT

@Aroo: Zgadzam się, choć – tak jak już napisałam – nie jestem znawcą sztuki :-)

@Agnieszka: Hmmm… Serio? Ale to chyba jakiś z działu XXX? ;-D

WASD

Alien fajny, ale reszta to wszystko na jedno kopyto… Smutne i ponure… Ten Gaiger to mnie nie zachwyca…

Zostaw komentarz

Uwaga: Komentarz zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez administratora.