Cat In The Well

Richard Ramirez – „The Night Stalker“

calendar 14.04.2013 | author CAT

Richard Ramirez - "The Night Stalker"

„What Satan means to me? Satan is a stabilizing force in my life. It gives me a reason to be, it gives me an excuse to rationalize. There is a part of me that believes he really does exist. I have my doubts, but we all do, about many things (…)”¹ (R. R.)

W 1979 roku australijski zespół hardrockowy AC/DC nagrał utwór pt. „Night Prowler”². Lider zespołu – Ronald Belford „Bon” Scott – tak śpiewał w nim swym charakterystycznym głosem: „Co to za hałas za oknem? Co to za cień za zasłoną? Kiedy leżysz tam naga, jak ciało w grobie. Zwolniona animacja, gdy wkradam się do twojego pokoju (…)”. Któż mógł przypuszczać, że kilka lat później „Night Prowler” stanie się utworem niechlubnym, przywołującym na myśl niezwykle ponure skojarzenia? Chociaż grupa AC/DC raz na zawsze zdementowała pomówienia dotyczące wpływu ich twórczości na serie krwawych morderstw w Los Angeles i San Francisco w latach 1984-1985³, bluesowy „Night Prowler” już na zawsze kojarzyć się będzie światu z wysokim diabolicznym mężczyzną, który terroryzował pogrążone we śnie domy i mieszkania słonecznej Kalifornii. Bo tak się dziwnie składa, że jednym z fanów AC/DC był jeden z najbardziej brutalnych i przerażających seryjnych morderców w historii.

Richard Ramirez – słynny „Night Stalker” – dał się poznać światu jako morderca wyjątkowo groźny i niebezpieczny. Wysoki brunet o hiszpańskich rysach i przenikliwym spojrzeniu doskonale wiedział, że samym tylko wyglądem budzi postrach zwykłych obywateli stanu Kalifornia. Podczas gdy Green River Killer płakał na sali sądowej po wystąpieniu rodzin swoich ofiar, a Dahmer udawał skruszonego i nawróconego chrześcijanina, Ramirez prowokował i obrażał, śmiał się do rozpuku, kiedy ocalałe z masakry ofiary opisywały, jak je gwałcił. Wyzywał prokuratorów, przysięgłych i sędziów, pozdrawiał zebranych na sali słowami „Hail Satan!” i pokazywał pentagramy na swoich dłoniach. Jeśli kładąc się spać codziennie w swoich łóżkach zawsze czujecie się super bezpieczni i sądzicie, że nic Wam nie grozi, przeczytajcie historię mężczyzny, przy którym nawet filmowy Boogeyman wydaje się być jedynie postacią z mrocznej bajki…

„Black black heart”⁴

Richard Ramirez, a właściwie Ricardo Leyva Ramirez, pochodził z wielodzietnej biednej amerykańsko-meksykańskiej rodziny. Urodził się w El Paso w stanie Texas (USA) 29 lutego 1960 roku jako ostatni (piąty) potomek Juana i Mercedes Ramirezów. W domu Richarda panowały rządy silnej ręki i terror. Ojciec (imigrant) głęboko wierzył w skuteczność kar cielesnych. Jednocześnie Juan i Mercedes byli bardzo religijni i próbowali swoim dzieciom wpoić bezinteresowną miłość do ludzi i Boga.

„Moja matka i ojciec wysyłali mnie do kościoła w Meksyku i Teksasie, gdzie kiedyś mieszkałem. Ogromne figury świętych i krucyfiksy. Religia odgrywa dużą rolę w moim życiu (…)”.

Ricardo był dość dobrym i lubianym uczniem w szkole, chwalonym zwłaszcza przez pedagogów. W dzieciństwie doznał dwóch poważnych urazów głowy (spadł na niego ciężki mebel oraz upadł z huśtawki). Cierpiał na napady padaczkowe. Mimo trudnego dzieciństwa, surowego wychowania, biedy i własnych kompleksów młody Ramirez mógł wyrosnąć na porządnego i dobrego obywatela. Stało się jednak coś, co zmieniło jego podejście do ludzi i otaczającego go świata.

Nastoletni Ricardo zaczął się buntować. Fascynacja złem, podsycana ulubioną muzyką (Black Sabbath i Judas Priest), zainteresowanie okultyzmem i czarną magią, pierwsze książki o satanizmie i narkotyki – to wszystko sprawiło, że Ramirez odnalazł satysfakcję w byciu „czarną owcą” rodziny i społeczeństwa.

„To wzrastało powoli. Zacząłem czytywać książki, a potem zacząłem spotykać ludzi, którzy siedzieli w tym tak jak ja. Sataniści muszą mieć więcej wiary w sobie niż chrześcijanie, ponieważ Chrystus był widziany i odczuwany. Lucyfer nigdy nie czuł potrzeby, by być widzianym, ale w duszy każdego człowieka może być odczuwany (…)”.

Richard Ramirez - ostatnie zdjęcie przed przeprowadzką do L. A.W roku 1971 z wojny w Wietnamie powrócił kuzyn Richarda – Mike. Mężczyzna był wyniszczony psychicznie, jak większość weteranów ocalałych z krwawej rzezi na Dalekim Wschodzie. Mike zaczął zwierzać się Richardowi ze swych wstrząsających przeżyć. Wielokrotnie opowiadał mu o gwałtach i mordach, jakich on i jego kompani dopuszczali się na wietnamskich cywilach. Pokazywał zdjęcia swoich ofiar zrobione Polaroidem (na jednej z nich Mike gwałcił wietnamską kobietę, na drugiej pozował z odciętą ludzką głową). Mike nauczył Richarda posługiwania się bronią małego kalibru oraz władania nożem. Wreszcie na oczach 13-letniego chłopaka zamordował swoją żonę. Richard widział zdarzenie na własne oczy. Krew zamordowanej trysnęła z ciała prosto w twarz przerażonego nastolatka. Był to pewien punkt zwrotny w życiu Ramireza. Obcowanie ze śmiercią i okrucieństwem stanie się odtąd jego obsesją.

Ramirez – jak już wspomnieliśmy – obracał się w bardzo złym towarzystwie. Brał narkotyki i dokonywał małych kradzieży. Dlatego też w końcu wyrzucono go ze szkoły. Znalazł wprawdzie pracę w hotelu (w godzinach nocnych), jednak po próbie gwałtu został aresztowany i – bez postawienia zarzutów – odesłany z powrotem do rodziców. Juan i Mercedes Ramirez wyrzucili w końcu swojego syna z domu. Mając lat 20 Richard opuścił rodzinne El Paso i postanowił wyjechać do słonecznej Kalifornii. W swoim życiu będzie się posługiwał różnymi fałszywymi nazwiskami – Richard Moreno, Noah Jimenez, Nicolaus Adame, Richard Munoz, Richard Mona.

Ramirez w L. A.

Jedno z najbardziej atrakcyjnych i kolorowych miast USA przywitało Richarda niezwykle chłodno. Nie miał pieniędzy ani pracy. Musiał jednak z czegoś się utrzymywać. Dokonywał więc kolejnych kradzieży, brał narkotyki i pogłębiał swą satanistyczną obsesję. Przyszedł jednak czas, kiedy bariera pomiędzy drobnym przestępstwem a przerażającą zbrodnią została przekroczona i w ogromnej wspaniałej amerykańskiej metropolii pojawił się wyjątkowo okrutny seryjny morderca. Tak w przybliżeniu wyglądała krwawa ścieżka, po której zdecydował się stąpać młody Richard:

10 kwietnia 1984 roku w hotelu, w którym czasowo przebywał Richard Ramirez, ktoś znajduje martwą 9-letnią Mei Leung. Dopiero w 2009 roku okaże się, że DNA znalezione na miejscu zbrodni będzie należało do Ramireza.

Richard Ramirez - "The Night Stalker"28 czerwca 1984 roku Richard Ramirez porusza się skradzionym samochodem po ulicach miasta. Tak trafia pod dom 79-letniej Jennie Vincow. Jenni uchyla okno, by wpuścić do środka trochę świeżego powietrza. Wysoki brunet o diabelskiej twarzy niemal niepostrzeżenie wślizguje się do mieszkania. Kobieta zostaje zgwałcona, otrzymuje wiele ciosów nożem. Jej głowa jest niemalże odcięta od reszty ciała, a cały korpus prawie poćwiartowany. Ciało denatki odnajdzie niedługo jej syn mieszkający niedaleko.

20 lutego 1985 roku Ramirez pozbawia życia 58-letnią Christinę i jej siostrę – 71-letnią Mary Caldwell. Ofiary zostają zadźgane nożem w ich własnym domu.

17 marca 1985 roku 20-letnia Maria Hernandez parkuje właśnie swój samochód w garażu. Ramirez wkrada się do środka i strzela do dziewczyny. Maria pada na ziemię. Żyje, choć udaje zmarłą ze strachu. Kula odbiła się od breloka do kluczyków i niegroźnie zraniła rękę dziewczyny. Napastnik wchodzi do domu ofiary, gdzie przebywa w tym czasie jej przyjaciółka – 34-letnia Dayle Okazaki. Strzela z bliska w sam środek jej głowy i ucieka. Ranna Maria przedstawia policji ogólny rysopis sprawcy zbrodni. Policja zaczyna poszukiwania wysokiego, czarnowłosego mężczyzny o długich kręconych włosach, ciemnej karnacji, nieco wyłupiastych oczach, prawdopodobnie właściciela czapki z logo AC/DC, którą znaleziono w garażu Hernandez. Tak oto rozpoczyna się wyścig z czasem – śledztwo, które poprowadzi Gil Carrillo przy pomocy zdolnego detektywa Franka Salerno.

Richard Ramirez - "The Night Stalker"Ramirez znowu atakuje w pobliżu Monterey Park. 30-letnia Tsai-Lian Yu („Veronica”) jedzie Chevroletem drogą North Alhambra Avenue. Mężczyzna zmusza kobietę do zatrzymania się, wyciąga ją siłą z samochodu na drogę, wyzywa od dziwek i strzela kilka razy. Ucieka. Ofiarę znajduje policjant. Dziewczyna oddycha jeszcze przez jakiś czas, jednak umiera przed przybyciem karetki.

Media zaczynają w tym czasie żywo interesować się tajemniczymi zabójstwami. W społeczności miasta wybucha panika. Wszyscy żyją w ogromnym strachu przed „The Walk-in Killerem” lub „The Valley Intruderem”, jak nazywają mordercę lokalne gazety.

25 marca 1985 roku Richard Ramirez morduje 64-letniego Vincenta i 44-letnią Maxine Zazzara. Vincent zostaje postrzelony w tył głowy, natomiast Maxine dodatkowo zostaje pozbawiona oczu (Ramirez wyłupuje je po śmierci kobiety i zabiera ze sobą). Morderca wbija także nóż w lewą pierś kobiety i okalecza resztę jej ciała. Trupy odkrywa syn pary. Na miejscu zbrodni policja znajduje ślad należący do mordercy oraz wystrzelone naboje pasujące do tych zebranych z innych miejsc zbrodni.

W maju Ramirez dokonuje zbrodni na chińskiej parze – 66-letnim Haroldzie Wu oraz 63-letniej Jean Wu. Mężczyzna zostaje postrzelony w głowę, natomiast kobieta związana i brutalnie zgwałcona. Napastnik daruje jej życie, nie wiadomo do końca, dlaczego tak się dzieje.

„The Night Stalker”

Morderca pozostawia po sobie coraz więcej śladów. Media żyją śledztwem, a Ramirez zyskuje nowy, niezwykle wymowny przydomek – „The Night Stalker”. Wszyscy poszukują tajemniczego wysokiego bruneta, wyglądającego jak Hiszpan, z wydatnymi kośćmi policzkowymi, zaniedbanym uzębieniem, w wieku ok. 25-30 lat. Kogoś, kto pod osłoną nocy zakrada się do mieszkań i dokonuje krwawych, przerażających morderstw na całkowicie zaskoczonych, nierzadko wpół uśpionych mieszkańcach L. A. i okolic.

Poszukiwany Richard Ramirez29 maja 1985 roku morderca włamuje się do domu 83-letniej Malvii Keller i jej niepełnosprawnej 80-letniej siostry Blanche Wolfe. Ramirez próbuje zgwałcić Keller, jednak próba ta nie udaje się. Obie kobiety zostają brutalnie poturbowane młotkiem (znalezionym przez sprawcę w domu). Kobiety mają niemal całkowicie roztrzaskane czaszki. Wolfe (zgwałcona) leży cała w kałuży krwi. Keller (brutalnie pocięta nożem) ma zmiażdżone nogi i ręce. Na ciałach kobiet leży przewrócony stół. Na udzie Keller policja znajduje namalowany szminką pentagram. Podobny znak znajduje też na ścianie domu.

30 maja 1985 roku Ramirez dotkliwie bije i brutalnie gwałci 41-letnią Ruth Wilson, zamykając wcześniej jej 12-letniego syna w szafie. Następnie związuje kobietę i chłopca, zabiera kilka wartościowych przedmiotów i wychodzi.

2 czerwca morderca zabija 29-letniego Edwarda Wildgans, a następnie gwałci jego dziewczynę. Kobiecie udaje się przeżyć.

27 czerwca Ramirez dźga nożem 28-letnią Patty Higgins. Ofiara ma niemalże całkowicie odciętą głowę.

Ramirez w sądzie2 lipca morderca masakruje i dźga nożem 75-letnią Mary Louise Cannon, a 5 lipca dotkliwie bije 16-letnią Whitney Bennett. Sprawca używa metalowego klucza do kół. Dziewczyna jest na granicy śmierci, jednak udaje się ją uratować. Lekarze zakładają ofierze 478 szwów.

7 lipca Ramirez znajduje kolejne dwie ofiary – masakruje i gwałci 63-letnią Lindę Fortuna, a 61-letnią Joyce Nelson dusi.

19 lipca Ramirez zabija parę – 66-letniego Maxsona Kneiling i jego 66-letnią żonę Lelę. Obydwoje zostają zastrzeleni, a ich ciała brutalnie okaleczone.

20 lipca „Nocny Łowca” gwałci 29-letnią Sakimę Assawahem, a jej męża 32-letniego Chitata zabija strzałem w głowę. Kobieta słyszy jak Ramirez bije jej 8-letniego synka. Pomoże ona policji doprecyzować portret pamięciowy mordercy. Rysopis Ramireza zostaje rozesłany do wszystkich posterunków policji w Los Angeles. Zabójca zaczyna mieć poważne problemy, ale mimo to nadal zabija.

5 sierpnia postrzeleni zostają 38-letni Christopher Petersen i jego 27-letnia żona Virginia. Obydwoje cudem przeżywają napaść.

8 sierpnia Ramirez brutalnie gwałci i okalecza 28-letnią Suu Kya Zia i zabija jej 35-letniego męża Ahmeda Zia.

Ucieczka do San Francisco i powrót do L. A.

Kiedy sprawą zabójstw w L. A. zajmuje się detektyw Frank Salerno, znany m.in. ze ścigania innych seryjnych morderców, śledztwo zaczyna iść w dobrym kierunku, mimo początkowo niewielkiej ilości dowodów. Policja dysponuje ogólnym portretem pamięciowym, pojawiają się nowe ślady, takie jak odcisk tenisówek marki Reebok rozmiar 11, znalezione na miejscach zbrodni, coraz więcej ludzi widuje osobę podobną do tej z portretu pamięciowego. Nad sprawą pracuje rekordowa liczba śledczych, w tym specjaliści z FBI, którzy analizują listę aktualnie działających seryjnych morderców. Przesłuchuje się lokalnych włóczęgów oraz członków grup satanistycznych (ze względu na podejrzenia o przynależność Ramireza do rytualnej sekty). Informuje się media o każdym najmniejszym odkryciu, by morderca czuł na swoich plecach oddech ścigających go. Dzięki takiemu nagłośnieniu sprawy obywatele Los Angeles sami zaczynają organizować się w niewielkie grupki patrolowe. Ludzie zaczynają bardziej na siebie uważać, zachowywać się ostrożniej, samotnie mieszkające kobiety świecą światła w swoich domach i mieszkaniach do późnych godzin nocnych, dokładniej zamykają drzwi i okna. Społeczeństwo decyduje się stawić czynny opór brutalnemu prześladowcy.

Richard Ramirez - "The Night Stalker"Ramirez – widząc, co się dzieje wokół niego – przenosi się do San Francisco. Wyjeżdża skradzionym wcześniej autem (Pontiac Grand Prix, rocznik 1978) i  kontynuuje swoją przerażającą działalność.

17 sierpnia zabija 66-letniego mężczyznę – Petera Pan, a także masakruje jego żonę – Barbarę. Kobieta przeżywa jednak i pomaga policji zidentyfikować sprawcę z portretem pamięciowym. Policja szybko powiązuje morderstwo w San Francisco z morderstwami w Los Angeles i również w San Francisco rozpoczyna poszukiwania podejrzanego, odpowiadającego rysopisowi. Ramirez postanawia zmylić organy ściągania i wraca na przedmieścia Los Angeles.

25 sierpnia morderca włamuje się do willi na południu Los Angeles. 29-letni William Carns zostaje postrzelony w głowę, a jego 27-letnia narzeczona Renata Gunther – zgwałcona. Ramirez zmusza dziewczynę do seksu oralnego (robi to wielokrotnie również w przypadku poprzednich ofiar) oraz nakazuje jej przysiąc miłość do Szatana. Dziewczynę wiąże i wychodzi. Porusza się teraz pomarańczową Toyotą kombi, którą po jakimś czasie również porzuca.

Kilkunastoletni chłopiec zauważa podejrzanego poruszającego się samochodem i spisuje pół numeru rejestracyjnego pojazdu. I chociaż Ramirez zostawia samochód porzucony i ucieka autobusem do Arizony, w porzuconym pojeździe pozostawia odcisk palca na jednym z lusterek, dzięki czemu możliwe staje się zidentyfikowanie mężczyzny.

W potrzasku

Donna Myers, wynajmująca turystom pokoje w swoim domu w dzielnicy El Sobrante w San Francisco, zeznaje, że swego czasu pomieszkiwał u niej dziwnie zachowujący się wysoki brunet o „hiszpańskich” rysach i ksywce „Ricky”. Przyjaciel Donny – Serafin Arredondo zeznaje również, że Ricky sprzedał mu pierścionek z diamentem oraz spinki do mankietów, gdyż rzekomo potrzebował pieniędzy. Policja bada dowody i okazuje się, że należą one do ofiar „Nocnego Łowcy”.

Kiedy media dowiadują się, kim jest „Nocny Łowca”, mężczyzna pojawia się wszędzie – na pierwszych stronach gazet, w radio, telewizji. 31 sierpnia 1985 roku Richard Ramirez wchodzi do sklepu z alkoholem i zauważa swoją twarz na jednym z dzienników. Jest totalnie zaskoczony, a kiedy sprzedawca i klienci rozpoznają go, ten wybiega ze sklepu i ucieka przez jakieś 12 minut ulicami miasta. Przechodnie na ulicy rozpoznają Ramireza. Wściekły tłum reaguje niemal błyskawicznie i szykuje się do prawdziwego linczu w momencie, kiedy morderca próbuje ukraść kolejny samochód we wschodnim Los Angeles. Policja zmuszona jest rozbić tłum ludzi, by morderca zdołał przeżyć napaść. Ramirez zostaje aresztowany i podobno zwraca się do jednego z policjantów tymi oto słowami: „Człowieku, zabij mnie! Nie zasługuję, by żyć”.

„I love to kill people (…)”

Richard Ramirez zostaje oskarżony o ciężkie przestępstwa. Zarzuca mu się 43 różnych zbrodni, w tym aż 13 zabójstw, 5 usiłowań morderstwa, 11 napaści seksualnych i 14 włamań. Sprawa Richarda Ramireza staje się jedną z najbardziej trudnych i najdłuższych w historii amerykańskiego sądownictwa. Siostra Ramireza apeluje do sądu o łaskę dla brata i przekonuje, że podejrzany chce przyznać się do winy i okazać skruchę. Jednak już w trakcie procesu seryjnego mordercy cały świat zobaczy na własne oczy, jak bardzo Ramirez przejmuje się tym, co zrobił:

„Kocham zabijać ludzi. Uwielbiam patrzeć, jak umierają (…) Powiedziałem jednej pani, by oddała mi wszystkie swoje pieniądze. Powiedziała nie. Więc ją pociąłem i wydłubałem jej oczy (…)” (R. R. do szeryfa Jima Ellisa).

Richard Ramirez - "The Night Stalker"3 sierpnia 1988 roku amerykańska gazeta podaje, iż pracownicy więzienia, w którym przebywa Ramirez, podsłuchali mordercę. Ma on rzekomo planować zastrzelenie jednego z sędziów bronią przemyconą na salę rozpraw. W obawie przed zrealizowaniem tego planu przy wejściu na salę instaluje się wykrywacz metalu. 14 sierpnia rozprawa zostaje przerwana z powodu nieobecności jednego z sędziów – Phyllis Singletary. Kobieta zostaje znaleziona tego samego dnia w swoim domu – zastrzelona. Jednak to nie Ramirez dokonuje przestępstwa, a jak się później okaże – jej partner, który po zabiciu dziewczyny sam popełnił samobójstwo w hotelu, strzelając do siebie z tej samej broni. Mimo wszystko strach przed ewentualnym spiskiem Ramireza wywołuje w zespole sędziów niemałą panikę.

Proces „Nocnego Łowcy” możnaby z powodzeniem nazwać cyrkiem. Obrońcy mordercy zmieniają się tak często, że nie warto przytaczać w tej chwili wszystkich nazwisk. Zmieniają się też sędziowie. Oskarżony kpi sobie z wymiaru sprawiedliwości – śmieje się i prowokuje, siedząc na sali sądowej.

Po przesłuchaniu 165 świadków i licznych zeznaniach obciążających 7 listopada 1989 roku „Nocny Łowca” słyszy wreszcie wyrok - kara dożywotniego pozbawienia wolności i śmierć w komorze gazowej. Ramirez – słysząc, co go czeka – mówi do zebranych:

„Nie muszę wyglądać z tego pomieszczenia, by zobaczyć wszystkich kłamców, nienawidzących, morderców, świrów. Sprawiacie, że jestem chory… Jestem poza waszą wyobraźnią, poza dobrem i złem (…)”.

Doreen Lioy

To że seryjni mordercy mają swoich fanów, nikogo już dzisiaj specjalnie nie dziwi. Szokując opinię publiczną stają się celebrytami – ulubieńcami mediów. Każde wypowiedziane przez nich słowo staje się kultowym, każde zdjęcie jest powielane na łamach tysięcy gazet i magazynów, a oni sami urastają do rangi ikon popkultury. Tak więc i ponury „Nocny Łowca” doczekał się wielu fanów – piszących do niego, odwiedzających go w więzieniu, a nawet tatuujących sobie na ciele jego podobiznę. Wśród wzdychających do niego kobiet Richard Ramirez „wyłowił” swoją największą fankę – Doreen Lioy.

Richard Ramirez i Doreen LioySzacuje się, że każdego roku ok. 10 skazanych na śmierć w USA zawiera związki małżeńskie. W samym stanie Nowy Jork istniał niegdyś przepis zabraniający skazanym na dożywocie więźniom zawierania małżeństw. Zniesiono go w roku 1989. Wówczas to 800 więźniów zawarło takie związki. Kim są kobiety, które wychodzą za seryjnych morderców?

Doreen Lioy była zafascynowana Ramirezem. Wysłała do niego ok. 75 listów. W roku 1988 Ramirez oświadczył się kobiecie, a 3 października 1996 roku wzięli ślub w więzieniu stanowym Saint Quentin. Rodzina dziewczyny zbojkotowała uroczystość i zerwała z Doreen wszelkie kontakty. Lioy nie wydaje się być w pełni normalną osobą. Twierdzi, że nadal jest dziewicą (ma podobno już ponad 50 lat) i głównie ten fakt przyciągnął do niej Ramireza. Kobieta uważa, że jej mąż jest niewinny i nie wierzy zgromadzonym przeciwko niemu dowodom. Wychowana w wierze katolickiej Doreen respektuje wiarę w Szatana swojego męża. Podarowała mu nawet platynową obrączkę, ponieważ rzekomo czciciele Szatana nie noszą złota.

7 sierpnia 2006 roku odrzucono apelację Ramireza i podtrzymano zapadły wyrok. 7 września 2006 roku sąd w Kalifornii odrzucił wniosek o dodatkowe przesłuchanie skazanego.

Richard Ramirez do dziś dnia oczekuje wykonania wyroku w celi śmierci w więzieniu stanowym Saint Quentin. Data wykonania wyroku nie jest jeszcze znana. Prawdopodobnie Ramirez zostanie stracony w przeciągu następnych kilku lat. W dniu, w którym „Nocny Łowca” zostanie wprowadzony do komory gazowej i pożegna się z tym światem, jego żona Doreen Lioy planuje popełnić samobójstwo. Uparcie wierzy, że poprzez taki akt po śmierci dusza jej i jej ukochanego złączy się w jednym wielkim kręgu miłości i szczęścia…

Artykuły o seryjnych mordercach, które od czasu do czasu będziecie mieli okazję znaleźć na mojej stronie, nie mają na celu propagowania zachowań negatywnych bohaterów tych historii. Ich celem jest pokazanie tego, do jak potwornych i karygodnych zachowań zdolny jest człowiek i jak ostrożni i czujni powinniśmy być każdego dnia, by nie stać się ofiarą czyjejś chorej fantazji czy psychicznych zaburzeń.

Przypisy:

¹„Co znaczy dla mnie Szatan? Szatan jest siłą stabilizującą w moim życiu. Daje mi powód do życia, pretekst do racjonalizacji. Jest taka część mnie, która wierzy, że on naprawdę istnieje. Mam wątpliwości, ale wszyscy je mamy, na temat wielu rzeczy (…)” (R. R.)

²Jest to utwór zamykający szósty studyjny album „Highway to Hell”. Tytuł utworu w tłumaczeniu wolnym oznacza „nocnego włamywacza/podglądacza”, kogoś kto zakrada się nocą do mieszkania ofiary, najczęściej w celach zaspokojenia swoich dewiacji seksualnych.

³Po bojkocie koncertów grupy AC/DC zespół stanowczo zaprzeczył, że utwór opowiada o dewiancie chcącym zabić swoją ofiarę. „Night Prowler” miał odnosić się do chłopca zakradającego się nocną porą do dziewczyny. Było to rzekomo nawiązanie do tabu, jakim w latach 70-tych był seks pomiędzy dziećmi (małoletnimi osobami).

⁴„Black black heart” – tytuł piosenki Davida Ushera.

Źródła:

  1. Linedecker C. L., „Night Stalker”, St. Martin’s Press 1991
  2. http://articles.latimes.com/2009/oct/23/local/me-richard-ramirez23
  3. http://murderpedia.org/male.R/r/ramirez-richard.htm
  4. http://feastofhateandfear.com/archives/night_stalker.html
  5. http://www.crimeandinvestigation.co.uk/crime-files/richard-ramirez-the-night-stalker/biography.html
  6. http://truecrimes.wordpress.com/2007/12/27/the-night-stalker-richard-ramirez/
  7. http://www.nyu.edu/classes/keefer/ww1/grise.html
  8. http://www.trutv.com/library/crime/serial_killers/notorious/ramirez/satan_2.html
  9. http://www.foxnews.com/us/2010/03/22/california-killers-sit-symbolic-death-row-decades-costing-billions/

Post to Facebook Post to Twitter Post to Delicious

separator

32 komentarzy

kahiri

Jak zwykle świetny artykuł :)

Agnieszka

Jego zachowanie i postrzeganie Szatana w taki a nie inny sposób jest dla mnie typowym hochsztaplerstwem, coś na styl wielu fanów metalu:,,Słucham metalu, więc jestem satanistą”.
Takie zachowanie dla mnie jest szczeniackie i z prawdziwym satanizmem nie ma nic wspólnego. W jego wypadku wszystko jest na pokaz. Mimo to zgadzam się, że to jeden z najbardziej niebezpiecznych, bezwzględnych i pozbawionych wszelkich skrupułów seryjnych morderców. Nie miał litości dla nikogo i nie ważne było czy morduje młodą kobietę, dziecko czy parę staruszków w ich własnej sypialni.
Żałuję, że nie doszło do samosądu, kiedy rozwścieczony tłum rozpoznał go na jednej z ulic Los Angeles. Wtedy już nie był taki pewny siebie, a skulony ze strachu jak zaszczute zwierzę. Poczułby choć trochę co znaczy cierpienie i ból.
Dla takich bestii nie powinno być żadnej litości.

Ramirez

Nie rozumiem jakim cudem On jeszcze żyję. To jest dla mnie chore. Są jakieś filmy, które nawiązują do tego Ramireza?

V.V

Od dwóch lat powstaje film z James’em Franco. Uważam, że film ”We Need to Talk About Kevin” z racji uderzajacego podobieństwa głównego aktora do tego ”kogos” powyzej może byćprzyjemnym seansem.
Pozatym jest duzo interesujących reportaży na youtube

A tak najbardziej to ja chciałem powiedzieć,że kolejną dobrą, ciekawą rzecz Cat zrobiłaś.
I lektura na niedzielny poranek jest wyśmienita.

Murillo

och Cat zn ów świetny artykuł. Kiedy go czytałam zadzwonił mój telefon, mało ze skóry nie wyskoczyłam :) Kocham Twoją stronkę. Tak trzymać. Swoją droga fajnie, że piszesz prawdziwe rzeczy, że tak ujmę. Sama rozumiesz, czasem jak wchodzę na „niewiarygodne” to się płakać chce co oni tam nawymyślają.

Buffy1977

Powiedziałabym, że zgadzam się z Agą co do „satanizmu Ramireza”, tyle, że nie wiem zbyt wiele o satanizmie, żeby wyrokować w tych kwestiach – wbrew temu, co głosi się w kościołach ateista to nie satanista, więc mam prawo się nie znać:) A co do bezwzględności i niczym nieuzasadnionego okrucieństwa Ramireza może nie nazwałabym go najokrutniejszym mordercą, bo taki Gein czy Breivik moim zdaniem mocniej na to „miano” sobie zasłużyli (pierwszy przez odstręczające modus operandi, a drugi przez wzgląd na liczbę ofiar), ale że był potworem nie zaprzeczam.

Kishiro

V.V ten aktor to Ezra Miller, a sam film „musimy porozmawiac o Kevinie” jest swietny i polecam wszystkim. Choc nie ma raczej powiazania z zjawiskami paranormalnymi, to przyjemnie sie oglada (o ile taki film moze byc przyjemny)
Cat jak zawsze super :) hmm , a moze szanowna Autorka zechce napisac cos o lunatykowaniu (sumnambulizmie)? Bardzo ciekawy tamat i sama sie z tym zjawiskiem spotykam, wiec z wielka checia poczytalabym co Cat ma do powiedzenie (napisania) :)
Pozdrawiam wszystkich

Kamil

To chyba dziwne. Zawsze mam przyjemne dreszcze, gdy kręcę pokrętłem myszy i przewijam powoli listę ofiar takich zwyrodnialców – czytam nazwiska, sposób dokonania zbrodni i staram się wszystko sobie wyobrazić, każdy detal: twarze ludzi, ich lęk, słowa jakie wypowiadają, skórę rozstępującą się pod naciskiem noża albo kuli.

Miałem kiedyś dziewczynę, która lubiła być poniżana i traktowana jak prostytutka. Dawała mi się związywać i bić, ale któregoś dnia przesadziłem, pobiłem ją zbyt dotkliwie i mnie zostawiła.

Co nie zmienia faktu, że bardzo dobry artykuł. :)

Melancholia

Kamil: Oo, nie będę tego oceniać,ale zdziwiłeś mnie.
Ogólnie artykuł świetny i przeraża mnie sama myśl,że ten człowiek wciąż żyje.Kto wie,może jednak wyjdzie znów na wolność albo ucieknie.Może znów zacząć zabijać,choć na szczęście nie w Polsce ;p Jak to w ogóle jest z mordercami w Polsce? Zwykle się słyszy o seryjnych mordercach w innych krajach, w szczególności jeśli chodzi o Ameryke,a jak to jest u nas? Inna mentalność,czy jednak jest ich wielu,ale sie o nich nie mówi?
Pozdrawiam i czekam na kolejne perełki ^^

Kishiro

Melancholia: gdyby byli u nas teraz jacyś seryjni mordercy to na 100% by się o nich mówiło. Jednak bardzo wielu seryjnych morderców miała Polska. Jednym z najbardziej okrutnych jak dla mnie był Tadeusz Kwaśniak. Był pedofilem który dokonał ok 8 morderstw na chłopcach (których wcześniej gwałcił). Jego najstarsza ofiara miała 12 lat.
Był też Zdzisław Marchwicki, który dokonał 21 zabójstw i Władysław Mazurkiewicz (ok.30 zabójstw). Jednak teraz nie słyszy się nic o „nowych” seryjnych mordercach. Może masz rację. Może chodzi o mentalność…

V.V

Na temat wypowiedzi ‚Kamila’ czymkolwiek jest czy głupią prowokacją, czy prawdą (jesli tak to do specjalisty sie chyba najwyższy czas wybrać jakiegoś)nie będe nic mówić, bo jedno okreslenie mi się cisnie na palce.
Co do Polskich seryjnych to ich trochę mielismy(nie ma sie czym chwalić).
Ale w tamtych czasach to system mielismy taki, że trzeba było to wszystko ”uciszyć, żeby źle nie wypasć wsród krajowych sąsiadów.
Ja gdzieś dawno temu zasłyszałem, że z Marchwickim to była dosc śliska sprawa i ponoć wyrok przez powieszenie został wykonany nie na nim.
Po prostu sprawa była już tak nagłosniona na szroka skale, więc trzeba było sfinalizować ją dla dobra ”milicji”.

A o to lista Polskich ”świrów”

-Bogdan Arnold,Krzysztof Gawlik, Seweryn Kłosowski, Karol Kot, Tadeusz Oldak, Łucjan Staniak, Henryk Moruś…i jeszcze tam sie paru znajdzie.
Oczywiście nie ma tutaj porównywac skali i rodzaju przestepstw chociażby do tego co robił R.
Bo seryjym jest już sie uznawanym kiedy trzy ofiary są.

Na koniec dodam, że chociaz w Polsce mamy szczescie, ze idioci tacy na wolności nie chodzą i bardzo dobrze. Pozdrawiam wszystkich.A atorkę blogu jakże zacnego szczególnie ;.

V.V

”bloga”

Bartek

Zacna lektura na niedzielnye popołudnie, do obiadu ;D

Co do Kamila, to nie nalatujcie tak na niego, bo sami pewnie wyobrażaliście sobie jak wyglądają te ciała… Ma po prostu trochę buźniejszą wyobraźnię ;)

Ewa

Czy kazdy kto odwiedza ta stronke jest inny i lubi widok krwi , cial i zapach smierci? Bez urazy oczywiscie dla czytelnikow i autorki.

Kamil

Oczywiście, że to, co napisałem było prowokacją. Siedziałem w niedzielę na kacu, właściwie to jeszcze pijany, i wydawało mi się wtedy, że jest to najzabawniejsza rzecz na świecie. Właściwie miałem tego dzisiaj nie wyjaśniać, żeby zobaczyć, ze względu na moją próżną ciekawość, w jaki sposób będzie to jeszcze komentowane.

Przepraszam, jeśli naruszyłem czyjeś poczucie moralności, estetyki, poglądową miłość do drugiego człowieka i „nienaruszalność życia ludzkiego”. Nie miałem nic złego na myśli, a własną prowokację uważam za naprawdę marną.

Życzę wszystkim miłego dnia, a Cat jeszcze raz gratuluję bardzo dobrego artykułu!

CAT

Dziękuję za miłe słowa (wszystkim).

Dlaczego pan R. R. jeszcze żyje? Ano dlatego, że się odwołuje i wnosi apelacje, a procedury są takie, że każde odwołanie trzeba rozpatrzeć…

@Kishiro: Będę miała na uwadze. Temat bardzo fajny.

@Kamil: Tak myślałam. Chociaż nie sądziłam, że się przyznasz ;-)

Taka mała ciekawostka. Kiedyś znalazłam w sieci pewnego bloga. Nie mam naprawdę nic do autora, nie znam go i niech tam sobie pisze, o czym tylko chce. Jednak zaintrygował mnie tym, co napisał na blogu o sobie:

„… Seryjnymi mordercami zacząłem się interesować już dosyć dawno. Zaczęło się od Hannibala Lectera chyba w „Milczeniu owiec”. Co mnie w nich fascynuje? To, że są mistrzami w sztuce jaką jest morderstwo. Czy ja mógłbym być seryjnym mordercą? Hmmm… gdybym urodził się w stanach, od drugiego roku życia samotnie wychowywałąby mnie matka nadużywająca alkoholu i narkotyków, a jabym był maltretowany to z pewnością bym nim był. Los chciał inaczej. Nie wiem czy to dobrze czy źle (…)” (pisownia oryginalna)

Teraz odpowiedzcie sobie na pytanie – Czy interesowanie się działaniami seryjnych morderców, przyczynami dla których robią to co robią, badanie ich zachowań, motywów, obsesji to to samo co odczuwanie przyjemności w czytaniu o zbrodniach, jaranie się dokonaniami morderców, naśladowanie ich, dziaranie na ciele ich podobizn? Czy morderstwo może być w ogóle nazwane sztuką? Czy seryjny morderca powinien być podziwiany? Autor bloga nie wie do końca, czy to dobrze czy źle, że nie jest seryjnym (mam nadzieję, że to tylko taki błąd myślowy i chciał napisać coś zupełnie innego). W jakim my świecie do cholery żyjemy??

Kishiro

Cat: masz 100% racji. Mam jedna znajomą ktora interesuje sie seryjnymi mordercami i ma chyba podobne poglady co autor bloga. Uwaza ze to wspaniale iz taki czlowiek jest w stanie zniesc to co robi. Jest w stanie bez zadnych wyrzutow sumienia policzyc liczbe ofiar. Nic mi do zainteresowan innych ludzi jednak uwazam ze podziwianie seryjnych mordercow nie jest czyms „zdrowym”. A czy tylko ja zobserwowalam wsrod nastolatkow (13-17 lat) fascynacje mordami itd.? Coraz wiecej mlodziezy gada tylko o tym i maja sie za ekspertow „w nacieciach” bo przeczytali „nie jestem seryjnym morderca”. Nie wiem czy ta fascynacja jest spowodowana tym ze kazdy mlody czlowiek mial w swym zyciu okres „mrocznosci” czy jak…
Pozdrawiam

BoLeC

Wchodzę tu codziennie z nadzieją, że będzie nowy artykuł i nic nie zastąpi tego uczucia gdy w nocy zaczynam sobie ów teksty czytać, pozdrawiam i niezmiennie czekam na więcej :)

Konrad

Świetny art! Również zaglądałem tu co jakiś czas z nadzieją na jakieś nowości i oto niespodzianka:) Ja uważam, że interesowanie się działalnością morderców zależy od intencji osoby, która to robi- może interesuje się zwyrodnialcami, bo powiedzmy- pasjonuje się kryminologią, a może szuka zawzięcie informacji, bo pragnie znaleźć hmm… autorytet, na którym można by się wzorować. Co do zacytowanego przez Ciebie wpisu z tego bloga o mordercach: sądzę, że niektórzy po prostu chcą przyaktorzyć w sieci i piszą różniste rzeczy, nie zastanawiając się jaki to ma wydźwięk. Powinni przeczytać kilka razy, podrapać się po głowie i zastanowić się nad tym, co napisali. No i zgodzę się z Kishiro- coraz więcej młodych ludzi interesuje się może nie tyle mordercami, co wyrafinowanymi aktami przemocy, jakich dokonują. Dziś już nie dziwią mnie rozmowy co po niektórych dzieciaków, wymieniających się wrażeniami z obejrzanego horroru pokroju „Pił”, „Hostelów” i innej tego typu maści filmów, krytykując, że oni inaczej ukazaliby śmierć głównej bohaterki, zamiast noża kuchennego, wykorzystaliby topór itd… normalnie ręce opadają :-)

Pozdrawiam i dzięki za kolejny wyczerpujący artykuł.

Mrs25

Najbardziej w takich sytuacjach podobaja mi sie samoosady ludzi. Powinni go wtedy rozszarpac na kawalki. Swietny artykul jak zawsze!

Melancholia

Osobiście interesują mnie mordercy, lubię czytać na ich temat (choć ogólnie interesuję się wieloma różnymi rzeczami, które w większości są na tym blogu i mam przyjemność je czytać). Jednakże różnica polega na tym,że czytając mam świadomość tragedii. Czytając o mordercy nie myślę: łał, jaki on niesamowity i wspaniały. Raczej zastanawiam się co go do tego skłoniło, mając wciąż na uwadze,że jego czyny są straszne i przerażające. Prawda, interesuje mnie bardzo ich psychika, ich motywy, jednakże nie mogę ich podziwiać, nie jestem wstanie, choć słysząc na ich temat odczuwam wielkie zainteresowanie i iskrę podniecenia (nie zrozumcie tego na opak ;p). Ale to pewnie reakcja, którą Schopen odczuwał dotykając fortepianu albo Picasso dotykając płótna. Po prostu jest to coś,co nas bardzo interesuje. Zgadzam się jednak, niepokojącym faktem jest to że, młodzież coraz bardziej interesuje się mroczniejszymi sprawami.Już nie chodzi o czyste zainteresowanie, jakie przejawiają normalnie ludzie, a bardziej fascynację, połączoną z pragnieniem włączenia niektórych rzeczy w życie. Nie wiem co będzie później…ale w filmach, wszędzie, wciąż łamane jest tabu.Nie mówię,że to źle,tylko zastanawiam się co będzie za kilkadziesiąt lat…

Kamil

Nieznani sobie ludzie, stłoczeni wokoło swojej ofiary, katujący ją wszystkim, co mają pod ręką. Na tę jedną chwilę nie są obcymi sobie przechodniami, tylko stadem zwierząt powiązanych ze sobą instynktową, krwiożerczą żądzą i mordującymi obcego im człowieka. Taki bezmyślny mord przypomina mi trochę scenę z kultowej książki „Władca much”.

Należy pomyśleć, czy to, że ofiarą jest zdegenerowana, psychopatyczna jednostka w jakiś sposób usprawiedliwia taki „czyn społeczny”. Z mojej perspektywy, a jest to perspektywa przeciętnego kowalskiego, który w swojej rodzinie nie miał nigdy przypadku nawet odrobinę zbliżonego do tego, również żadnej aborcji czy eutanazji, czegokolwiek – z mojej perspektywy nic nie może usprawiedliwić morderstwa, a tacy ludzie z miejsca staliby się zabójcami.

Bawi mnie, że ludzie wskoczyli w modne spodnie, zaczęli się strzyc, wpadli na pomysł ukulturalniania, nazwali siebie właśnie ludźmi, ale zapomnieli, że są ciągle dosyć prymitywni, a takie sytuacje – niespodziewane, niezwykłe, skrajne, kryzysowe – obnażają nas i naszą naturę. W jednej chwili zapominamy, że szliśmy zapłacić za rachunki, do sklepu, do kościoła; w jednej chwili przestaje istnieć nasza obowiązkowa, wymalowana humanitarność i rzucamy się na człowieka, którego widzimy pierwszy raz w życiu.

Rany, to co napisałem brzmi trochę jak zuchwała, nerwowa wypowiedź. Nie jest taką. Nie potępiam nikogo, bo mówię – sam nigdy z czymś takim nie miałem do czynienia. Nie wiem, co bym mówił, co bym myślał i w jaki sposób działałbym, gdybym otarł się o taką sytuację. Po prostu boję się ludzi i ich pyszałkowatej pewności w swoje człowieczeństwo.

Jednym z wynalazków ludzkości jest sąd. Po to przecież powstały, żeby sądzić i karać! Ktoś powie – tych ludzi należało od razu rozszarpać na kawałki na tej ulicy, bo potem żyją długimi latami, mijają się od kary i w końcu (czasami) wychodzą na wolność. Zgadza się, mnie też to denerwuje, ale jest to wina systemu. Dlatego należy się według mnie zająć usprawnianiem systemu, bo to w nim jest pies pogrzebany.

Durandir

Witam ponownie Cat. Dawno mnie tu nie było, ale widzę, że Ty nie próżnujesz ;] Jak zwykle dobry artykuł. Ramirez należy do tego typu ludzi, który przeraża mnie najbardziej, bo tak na prawdę nie sposób powiedzieć co spowodowało tak głęboką degenerację w ich przypadku. To oznacza,że przynajmniej teoretycznie, każdy może stać się takim potworem. I właśnie bardziej niż stać się ofiarą kogoś takiego, boję się stać się jednym z NICH.

Nukie

To ja się też wypowiem, bo jestem z tych jak mniemam, którzy to się „coraz częściej interesują” seryjnymi mordercami itd. Z tym tutaj Ramirezem to miałem do czynienia po raz pierwszy właśnie jako dziecko, na Discovery były programy o takich jegomościach, a najbardziej mi się wbiło do głowy, że często obierał za cele swoich ataków żółte domy. I choć mi to już trochę przeszło (naczytałem się i naoglądałem o wielu, naprawdę wielu seryjnych mordercach) i zdążyłem nieco przerzucić moje zainteresowania na coś innego, wciąż zdarza mi się z ciekawości poczytać o takich ludziach.

Pytanie:

„Czy interesowanie się działaniami seryjnych morderców, przyczynami dla których robią to co robią, badanie ich zachowań, motywów, obsesji to to samo co odczuwanie przyjemności w czytaniu o zbrodniach, jaranie się dokonaniami morderców, naśladowanie ich, dziaranie na ciele ich podobizn?”

Myślę, że nie. Interesowanie się takimi sprawami może wynikać z chęci poznania lub po prostu obcowania z czymś w pewnym stopniu niewyobrażalnym, nieznanym, trochę jak w przypadku obcych z innych planet, galaktyk, wymiarów, stworzeń z głębin oceanów czy niewytłumaczalnych zjawisk. Bo to jest coś innego, jakieś odchylenie od normy, od codzienności.
Albo może chce się takiego Ramireza postarać zrozumieć, nie od razu rozpatrywać w kategoriach dobra/zła czy człowieka/zwierzęcia. No właśnie, bądź co bądź, ale to też jest przecież człowiek. Takie go wydarzenia w życiu zastały, tak został wychowany, tak go ukształtowano, że ostatecznie wyszedł nam człowiek taki a nie inny. Ciężko w ogóle wyrokować, przynajmniej w.g mnie, czy tacy ludzie są w jakimkolwiek stopniu winni swoich czynów, czy też nie. Mogę powiedzieć tylko jedno: uważam, jako osoba z tendencjami mizantropijnymi, że takie jednostki powinno się albo izolować od społeczeństwa by nie wyrządzały innym więcej krzywdy, albo zabijać. To już są straceńcy.

Morderstwo pewnie może być sztuką, tak. Zależy jak się tę sztukę całą definiuje, bo to pojęcie przecież bardzo szerokie i niejednoznaczeniowe. Akurat dla mnie nie jest to sztuka a seryjni mordercy nie powinni być podziwiani za wiadome czyny.

A co do autora tego wpisu to nie wiem, bo również nie mam pewności czy to miał na myśli o czym mówisz. Poza tym nie potrafię się jakoś wczuć w jego sytuację, dlatego nawet gdyby tak właśnie było, że on tego nie wie, to nie mógłbym niczego w owej sprawie orzec. Domyślać się mogę jedynie, przy założeniu o braku wspomnianego błędu myślowego, że jegmość ten ma dziwaczne spojrzenie na życie. Używając konkretnych słów – „dobrze” i „źle” – zdaje się jakoś zastanawiać nad tym czy byłby dobrym artystą w tej całej sztuce mordu i traktuje to jako swego rodzaju misję, którą może wykonałby wyśmienicie. Ale to już moje trochę fantastyczno-filmowe domysły, pewnie nawet zupełnie chybione i gdyby autor tego wpisu się tu jakimś cudem pojawił, przeczytał co tutaj napisałem i oburzył, bo okazałoby się to istotnie nieprawdą, to go z miejsca za to przepraszam. Po prostu ja nigdy bym nie powiedział, że skoro los „chciał” tak a nie inaczej dla mnie, to to jest „dobrze” albo „źle”. Mogę sobie pomyśleć, że „fajnie by było, gdyby…”, ale „dobrze”? Nienaturalnie to trochę brzmi, z braku lepszego słowa – dziwnie.

A artykuł wspaniale napisany, jak zwykle.

CAT

@Kishiro: Wydaje mi się, że każdy taki okres przechodzi w swoim życiu, tylko nie każdy w ten sam sposób. Można słuchać „mrocznej” muzyki (cokolwiek to dziś znaczy, bo sama takiej słucham), można ubierać się na czarno i chodzić w glanach, ale to nie to samo co ciąć się żyletką lub przeprowadzać wiwisekcję na psie. To jak taki okres przechodzimy zależy moim zdaniem od wielu czynników – wychowania, środowiska, zdrowia psychicznego, szeregu przypadkowych zdarzeń w naszym życiu. Większość z nas zostawia to za sobą, kiedy dojrzewamy.

@BoLeC: Bardzo mi miło i również pozdrawiam ;-)

@Konrad: Dzięki. Zgadzam się z Tobą, że w większości przypadków chodzi o tzw. aktorzenie. Chciałabym zobaczyć minę takiej osoby w sytuacji, kiedy miałaby okazję spotkać się oko w oko z kimś pokroju Ramireza, Dahmera czy Bundy’ego…

@Mrs2: Dzięki. Heh, gdybym tutaj w artykule opowiedziała się po stronie samosądów, jak nic zwaliliby mi się na głowę obrońcy moralności i poszukiwacze człowieczeństwa w straconych dla społeczeństwa jednostkach. Tak, mogli to zrobić. Mało humanitarne rozwiązanie, ale – jakkolwiek to zabrzmi – skuteczne.

@Melancholia: Chyba nie chcę się nad tym zastanawiać, co będzie, czytając tego typu posty ;-)

@Kamil: Dobrze że o tym napisałeś. Moim zdaniem jednak nie da się w dzisiejszym świecie ustrzec przed tym, o czym piszesz. To by oznaczało kasację kary śmierci, zakaz eutanazji i aborcji, bo przecież wstrzykiwanie trucizny przez osobę wykonującą wyrok też czyni ją mordercą, osobę odłączającą aparturę podtrzymującą życie również. Tak samo kobietę, która została zgwałcona i decyduje się przerwać ciążę albo kobietę, która „zabija” nienarodzone dziecko, bo lekarze stwierdzają poważne wady płodu… Czy jest różnica w tym, że coś dzieje się za pozwoleniem sądu? Z błogosławieństwem społeczeństwa lub bez? No nie. System jest chory – to fakt. Ale czy ktokolwiek jest w stanie go ulepszyć, by gwarantował sprawiedliwy wymiar kary? Wątpię. Za bardzo jesteśmy humanitarni, politycznie poprawni i zacofani, by rozwiązać ten problem. Może rzeczywiście samosąd jest rozwiązaniem prymitywnym. Ale czy kara śmierci też? Tak jest ten świat urządzony, że panuje na nim prawo dżungli. Albo my będziemy eliminować ze społeczeństwa jednostki zdegenerowane albo one będą utrudniać normalne funkcjonowanie reszcie. O eutanazji i aborcji lepiej już się tutaj nie wypowiem, bo temat jednak dotyczy czegoś innego.

@Durandir: Dzięki. A ja się właśnie zastanawiałam, gdzie to się podziewasz ;-)

@Nukie: Dzięki. Co prawda mizantropia jeszcze u mnie nie występuje, bo ciągle wierzę w to, że człowiek jest swego rodzaju cudem ewolucji (przynajmniej pewien odsetek naszego społeczeństwa ;-)), ale rzeczywiście zgadzam się z Tobą co do separacji i srogiego karania. Ale nie według starej biblijnej zasady „oko za oko”, ale takiej mojej unowocześnionej – „za jedno oko dwoje oczu”. To trochę tak, jakby za pomalowanie muru sprayem ukarać kogoś pomalowaniem całego budynku – kara ZAWSZE ma być większa od przewinienia, powinna pokazywać reszcie społeczeństwa, jak bardzo dany czyn powinien być potępiany i jak bardzo smutny los czeka tych, którzy działają na szkodę reszty celowym działaniem (np. pozbawiając kogoś życia lub zdrowia). Bawienie się w sentymenty, prawa człowieka, ekologię i inne tego typu rzeczy jest chyba najpoważniejszą barierą do tego, by świat się rozwijał i by ludzie stawali się lepsi (i pisząc „lepsi” nie mam bynajmniej na myśli „bardziej uduchowieni”, bo te pojęcia dla mnie się wzajemnie wykluczają).

Kamil

@Cat: Dawno zauważyłem, że moja wiara w poprawę jest idealistyczna i dziecinna. Ale nie na to zwróciłem uwagę, ani też nie potępiłem kary śmierci. I także nie chodziło mi o dyskusję o szkolnym charakterze „za i przeciw”. Chciałem tylko zauważyć coś, co nazwałem sobie odruchowym morderstwem, do którego mogło dojść wtedy na ulicy. I to jak ludzie, właśnie ci „humanitarni, politycznie poprawni”, chcieli dopuścić się samosądu. Krwawa hipokryzja.

CAT

@Kamil: I tu masz całkowitą rację – hipokryzja, obłuda i fałsz… Samosądy to nie rozwiązanie problemu, ale zastanawiające jest to, dlaczego do nich nadal dochodzi? Z jednej strony hipokryci, którzy zachowują się jak zwierzęta i sami odruchowo stają się mordercami, a z drugiej strony (w przypadku innych znanych samosądów) ludzie pokrzywdzeni przez system, bezradni, którzy stanęli przed dylematem – zabić czy pozwolić komuś takiemu bezkarnie pałętać się po ulicach miast…

kahiri

Zauważyłam, że jeszcze nikt tego nie napisał, może kogoś to zainteresuje- 7 czerwca Ramirez zmarł z powodu niewydolności wątroby.

CAT

@kahiri: Bardzo Ci dziękuję za update :-) W razie mojej nieobecności tutaj zawsze mogę na Was liczyć :-)

To prawda, pan Richard Ramirez (53 l.) zmarł 7 czerwca 2013 roku w godzinach porannych w Marin General Hospital w Greenbrae (Kalifornia). Jako przyczynę śmierci podano niewydolność wątroby.

http://edition.cnn.com/2013/06/07/justice/california-night-stalker-ramirez-dead

angelique

Umarł 7 czerwca 2013 roku.

angelique

Oj, zostało to już wspomniane. Wybaczcie moją nieuwagę ;)

dr A. Nielski

Trzeba odróżnić zainteresowanie tematyką seryjnych morderców od fascynacji, która to może przerodzić się w patologię, vide szanowna małżonka pana Ramireza.

A co do samosądów, to psują one ludzi. Bo jak zabicie zwierzęcia nie czyni człowieka lepszym, to zabicie choćby największej kanalii coś w duszy kata zmienia. Nie na lepsze.

Zostaw komentarz

Uwaga: Komentarz zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez administratora.