Cat In The Well

Armin Meiwes – kanibal z Rotenburga

calendar 02.02.2011 | author CAT

Armin Meiwes“Suche jungen, gut gebauten Mann, der sich von mir fressen lassen will” (“Szukam młodego, dobrze zbudowanego mężczyzny, który chciałby zostać przeze mnie zjedzony”) – takie ogłoszenie zamieścił na jednym z portali niemiecki informatyk Armin Meiwes. Niedługo potem odpowiedział na nie 43-letni inżynier z Berlina – Bernd Jürgen Armando Brandes.

Meiwes był w dzieciństwie bardzo samotny. Podobno stworzył sobie nawet wyimaginowanego brata, z którym rozmawiał. Już wtedy fantazjował o tym, by zjeść część ludzkiego ciała. Po odejściu ojca i dwóch starszych braci 18-letni Armin zamieszkał wraz z matką w starym dworku z 44 pokojami. Dbał o ten dom przez wiele lat, aż do momentu, kiedy przyszło mu odbyć służbę wojskową.

Armin Meiwes "Kanibal z Rotenburga"Meiwes był dobrym żołnierzem. Po tym czasie stał się też dobrym specjalistą komputerowym. Był bardzo solidnym i przyjaznym pracownikiem. Ale w wolnych chwilach oddawał się swoim niepokojącym fantazjom. Czytywał książki o kanibalach, fascynowały go takie osoby jak Jeffrey Dahmer (1960-1994, tzw. „Kanibal z Milwaukee”) i Fritz Haarmann (1879-1925, tzw. „Rzeźnik z Hannoveru”). Rozczłonkowywał lalki Barbie i wykonywał z nich rozmaite kolaże, a także filmował siebie umazanego ketchupem z nożem przy szyi. Tak długo jednak, jak żyła jego matka, fantazje te pozostawały tylko fantazjami. Na zewnątrz nadal pozostawał uprzejmym i miłym sąsiadem i kolegą. Mówił też, że w przyszłości po śmierci matki ożeni się i założy własną rodzinę. Ale kiedy matka umarła w 1999 roku, Armin zapomniał o tych planach.

Dom Armina Meiwes'aMeiwes odkrył w Internecie całą masę stron na temat kanibalistycznych praktyk  i różnorodne fora na temat jedzenia („Hannibal Cafe”, „Gourmet”, itp). Dzielono się na nich przeróżnymi radami, np. jak oprawić ludzkie mięso. Po tym czasie kontakty Meiwes’a z otoczeniem zaczęły być coraz rzadsze. To właśnie mniej więcej w tym czasie zamieścił na jednej z takich stron ogłoszenie, w którym napisał, że poszukuje młodego 18-30-letniego, dobrze zbudowanego mężczyzny w celu zjedzenia go. Na anons odpowiedziało ponad 30 osób. Meiwes nawet spotkał się z jednym z nich, ale potencjalna ofiara w ostatniej chwili rozmyśliła się (stchórzyła) i całe spotkanie zakończyło się podobno tylko na wspólnym zjedzeniu pizzy i wypiciu piwa. Armin w dalszym ciągu poszukiwał kogoś, kto będzie bezwzględnie pewien tego, że chce zostać przez niego zjedzony.

Bernd Jürgen Brandes - ofiara MeiwesaW lutym 2001 roku Meiwes otrzymał kolejną odpowiedź na swoje ogłoszenie. Wiadomość brzmiała: „Ich hoffe, du meinst es ernst, weil ich es wirklich will” („Mam nadzieję, że to na poważnie, bo bardzo tego chcę”). Autorem maila był homoseksualista Bernd Jürgen Armando Brandes, inżynier z Berlina. 9 marca 2001 roku obaj mężczyźni spotkali się w domu Armina Meiwes’a w Rotenburgu. Ponoć Bernd chwilowo się rozmyślił i nawet wrócił na dworzec, by pojechać z powrotem do Berlina, ale ostatecznie zdecydował się jednak podjąć wyzwania. To, co stało się później, Meiwes zarejestrował na taśmie video, która potem posłużyła jako dowód rzeczowy w sądzie.

Dom Armina Meiwes'aZ tego, co wiadomo, Meiwes podał Berndtowi środki przeciwbólowe i alkohol, aby ten lepiej zniósł ból. Bernd chciał, aby Meiwes odgryzł mu penisa, jednak po nieudanej próbie Meiwes użył do tego celu kuchennego ostrego noża do mięsa. Później obydwaj mężczyźni mieli przystąpić do konsumpcji odciętego kawałka ciała, jednak okazało się, że jest zbyt „gumowaty” i twardy. Meiwes usmażył go więc na patelni z solą, pieprzem i czosnkiem. Brandes tracił duże ilości krwi i Meiwes przetransportował go do wanny, aby tam się wykrwawił. Sam zaś poszedł poczytać sobie „Star Treka”. Ostatecznie Brandes został zabity przez poderżnięcie gardła, powieszony na haku, wypatroszony i poćwiartowany na kawałki. Przez kolejnych kilka miesięcy Meiwes jadł ludzkie mięso, które wcześniej ukrył w zamrażalniku. Ogólnie skonsumował ponad 20 kg.

Po tym wydarzeniu zorientował się jednak, że tak naprawdę tylko przez krótki czas był szczęśliwy, spełniając swoją fantazję, a teraz znów został sam. Dlatego wkrótce zaczął szukać kolejnej ofiary. W tym celu znowu zamieścił ogłoszenie w Internecie. To doprowadziło do jego aresztowania w grudniu 2002 roku. Policja znalazła w jego domu kawałki ludzkiego ciała (kości) oraz szokujące video ze zbrodni. Podobno nagranie było tak drastyczne, że osoby, które je widziały, musiały później szukać pomocy u psychologów.

Armin Meiwes - kasety videoW Niemczech rozgorzała publiczna dyskusja nad tym, czy Meiwes powinien być w ogóle sądzony, skoro jego ofiara dobrowolnie poddała się jego woli. Poza tym biorąc pod uwagę jego problemy psychiczne i bycie pod wpływem środków odurzających chciano zmniejszyć wyrok nawet do 5 lat pozbawienia wolności. Ostatecznie uznano, że Meiwes jest zdolny i zdecydowany popełnić podobną zbrodnię po raz kolejny i 9 maja 2006 roku sąd apelacyjny we Frankfurcie nad Menem skazał Meiwesa na karę dożywotniego pozbawienia wolności za popełnienie morderstwa. Od tej pory Meiwes jest nazywany w Niemczech „der Metzgermeister” („Mistrz masarski”).

Sprawa Meiwesa i Brandesa stała się głośna na całym świecie. Na podstawie tej historii nakręcono filmy “Dein Herz in meinem Hirn” (“Twoje serce w moim mózgu” – 2005) oraz “Kanibal z Rotenburga” (“Grimm Love” – 2006). Oprócz tego powstała książka autorstwa Lois Jones pt. “Cannibal” (2005). Tą szokującą historią inspirowały się także grupy muzyczne. Utwór “Mein Teil” niemieckiej grupy Rammstein, utwór „The Wüstenfeld Man Eater” amerykańskiej grupy Macabre, czy utwór “Eaten” szwedzkiego zespołu Bloodbath – to wszystko powstało w oparciu o te szokujące wydarzenie.

Armin MeiwesDlaczego stało się to, co się stało? Czy na to, kim był Meiwes, miało wpływ jego dzieciństwo? Czy był on po prostu psychicznie chory i nareszcie po tylu latach zdołał urzeczywistnić swoją fantazję? Ale jeśli Armin Meiwes był chory i tym należy tłumaczyć jego zbrodnię, to co z Brandesem, który także marzył o tym, by ktoś go zjadł? Co z innymi, którzy poszli w ślad ofiary Meiwesa i zamieszczają podobne ogłoszenia w sieci? Czy kanibalizm staje się czymś w rodzaju pociągającej, mrocznej i zakazanej rozrywki dla znudzonych życiem mieszkańców ogromnych miejskich metropolii? Mam nadzieję, że tak nie jest, ponieważ znaczyłoby to, że człowiek do reszty traci swoje człowieczeństwo i upodabnia się coraz bardziej do zwierzęcia.

Post to Facebook Post to Twitter Post to Delicious

separator

27 komentarzy

Buffy1977

Wiesz tego co zrobił Meiwes nie można tak do końca traktować, jako zbrodni – w końcu jego ofiara dobrowolnie się mu oddała. Skoro obaj się na to zgadzali to moim zdaniem jest to tylko i wyłącznie ich sprawa. Pozdrawiam:)

Sakebi

Oooo, będą arty o seryjnych mordercach? Jeden z moich ulubionych tematów. Faktycznie, jego zbrodnia jest dość nietypowa z uwagi na to, że ofiara dobrowolnie ”dała mu się zjeść”. To chore i przerażające, ale najbardziej przeraża mnie fakt, że takie potwory o chorych umysłach wyglądają jak każdy inny człowiek żyjący obok nas. Każdy może być takim psychopatą, a my nawet możemy o tym nie wiedzieć. Nigdy nie wiemy, co kryje się w umyśle danego – nawet pozornie znajomego – człowieka.
Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na kolejne arty o zbrodniarzach :)

Buffy1977

Tak, ja chciałabym artykuł o Kubie Rozpruwaczu… Cat, da się coś z tym zrobić? :)

CAT

Macie rację, to nie jest typowe morderstwo z premedytacją. Chociaż z drugiej strony zastanawiam się, co by było, gdyby Meiwes nie znalazł nikogo, kto pozwoliłby spełnić jego chore fantazje. To nasilało się u niego wraz z wiekiem i po śmierci jego matki stało się niejako obsesją. Myślę, że w końcu i tak doszłoby do jakiejś tragedii.

Ja również uwielbiam historie o seryjnych mordercach, więc myślę, że od czasu do czasu napiszę jakiegoś posta o którymś z nich.

O Kubie Rozpruwaczu chętnie napiszę Buffy :)
Pozdrawiam dziewczyny :)

Sakebi

Hm, mnie dziwi jedno: FBI ”poluje” w internecie na strony fanatyków najróżniejszej maści: od fanatycznych wampirów po tych zafascynowanych mordercami i trudno mi uwierzyć, że nie wpadli na ślad takich stron pasjonatów i smakoszy ludzkiego mięsa (???)

Michał

Na początek zacytuje Stanisława Lema – „Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów”. FBI (i nie tylko – Polska ma także swoją jednostkę) poluje na poszczególne osobniki. Nie sposób wyłapać wszystkich. Druga sprawa jest taka, że duża część tych czubków, to znudzone duże dzieciaki, które piszą bzdury. A takich trzeba szybko odfiltrować, żeby móc się zająć prawdziwym zagrożeniem. Co więcej, niektórzy mogą sobie wziąć na celownik Sakebi i Cat ze względu na dziwne hobby. No i jak ma tutaj taki oficer dyżurny stwierdzić czy Cat nie oznacza w rzeczywistości słowa Kat – osoby zajmującej się wykonywaniem wyroków kary i torturami? Albo Sakebi co z japońskiego oznacza kara, krzyk, wrzask, skamlanie – idealny pseudonim dla socjopaty ;)
Ciekawe jak się teraz wytłumaczycie?

Maggie

Bleee… Wygląda jak mój nauczyciel z historii!

Vampir

Myślę, że jego dzieciństwo miało w pewnym sensie wpływ na to, kim był jako człowiek dorosły. Ale żeby mieć pewność w 100% należałoby prześledzić jego relacje z rodzicami oraz zbadać profil osobowościowo-psychiczny samych rodziców- może był obiektem maltretowania ze strony rodziców, jakiś rodzaj patologii społecznej sprawił, że on wyniósł negatywne wzorce z przed lat…? Wydaje mi się, że jego proces socjalizacji mógł być zachwiany. Dodatkowo jego stosunki ze społeczeństwem również nie były „normalne”, bo, jak wynika z artykułu, był osobą samotną. I tu bardzo możliwe, że chciał „zabić” samotność i nudę poprzez takiego typu odjechane zabawy…może kanibalizm okazał się receptą na zabicie monotonności i nudy…? Jako małe dziecko miewał fantazje w postaci wyobrażenia sobie brata, z którym często rozmawiał- niby nic dziwnego, bo u małych dzieci jest to normalne, ale jego wyobrażenie odzwierciedlało potrzebę kontaktu z inną osobą- tu można snuć podejrzenia, że jego kontakty ze społeczeństwem nie zaspokoiły potrzeby przynależności do jakiejś grupy i potrzeby kontaktu z kimś w ogóle.
Według mnie w jego zachowaniu przejawiały się elementy osobowości dyssocjalnej, bo normalny człowiek na widok poćwiartkowanych zwłok odczuwa obrzydzenie i niechęć, natomiast u tego typu osobowości nie wykształcona jest postawa współodczuwania emocji, wykazują deficyt lęku oraz upośledzenie w kontaktach międzyludzkich.

Vampir

A właśnie…czy był winny…? Wydaje mi się, że zarówno sprawca (Meiwes) i ofiara (ten, który dał się poćwiartkować)są współwinni zabójstwa, z racji, jak ktoś słusznie zauważył wcześniej, ofiara sama mu się „położyła na talerzu”. Meiwes jako sprawca, ponieważ dokonał zabójstwa, a ofiara sprawcą, ponieważ sama tego chciała (no i miała pewnie jakieś motywy, by dać się zjeść).

CAT

@Sakebi: Z tego co czytałam kiedyś, co jakiś czas zamykane są takie strony, ale jak grzyby po deszczu powstają nowe, więc to trochę jak walka z wiatrakami. Wciąż mnóstwo jest na całym świecie amatorów takich wrażeń i dopóki oni istnieją, takie strony i fora będą powstawać.

@Michał: Ale nam pojechałeś :) Twój komentarz normalnie rozbawił mnie do łez hehe. A co byś powiedział, jakbym miała pseudonim Jigsaw albo Sadako ;) A tu tak grzecznie Cat… Rzeczywiście ktoś – patrząc na strony tego typu – może sobie pomyśleć „Boże, ta kobieta to ma zrytą psychikę”, ale ja nic na to nie poradzę, że interesują mnie takie rzeczy. Nie wcinam kotów i nie odprawiam czarnych mszy, więc chyba groźna nie jestem ;)

@Maggie: Tylko nie mów czasem Twojemu nauczycielowi, że wygląda jak Armin Meiwes, bo może się poczuć co najmniej nieswojo :)

@Vampir: Świetna analiza psychologiczna. Podejrzewam, że w tej sprawie chodzi o to, o czym piszesz, czyli na Armina Meiwesa wpłynęło przede wszystkim dzieciństwo. Ojca praktycznie nie miał, matka podobno trzymała go krótko, na nikogo właściwie nie mógł liczyć, był strasznie samotny i dlatego stwarzał wyimaginowanego brata, z którym rozmawiał. Mało tego – był przekonany, że jeśli kogoś zje, to ten ktoś pozostanie z nim na zawsze i dzięki temu będzie mniej samotny. Po śmierci matki został sam jak palec w wielkim starym dworku. Już wtedy na piętrze zaczął budować pomieszczenie, w którym miałby oprawiać ludzkie mięso. Wydaje się, że dzieciństwo Meiwesa wpłynęło na rozwój zaburzenia psychicznego, dlatego ciężko jest rozpatrywać takie przypadki. Możliwe też, że opinia publiczna nie zna wszystkich faktów z życia Meiwesa i dlatego jest nam dane snuć domysły na temat motywów tej zbrodni.

Pozdrawiam komentujących :)

Sakebi

@Michał: tłumaczyć się raczej nie będę, bo nie bez przyczyny w światku pasjonatów skośnookich straszaków otrzymałam właśnie taki, a nie inny przydomek, hehehe :)

Buffy1977

Kaczyński obiecał, że jak zostanie prezydentem będzie kontrolował Internet:) Czyli mojego bloga pewnie usunie:( heh. W każdym razie to całe wyłapywanie oprawców na Internecie i tak nie ma przyszłości, gdyż jak już tutaj ktoś słusznie zauważył w świecie wirtualnym każdy może być kim chce – ja też moge podawać się za kanibala. Moim zdaniem Internetu nie można kontrolować, a tym bardziej szukać w nim morderców…

VooDoo

Dla tych co twierdzą, że Internetu nie da się kontrolować polecam poczytać:
http://www.greatfirewallofchina.org/
Egipt odcięty od.świata – zablokowano dostęp do Sieci
http://osnews.pl/rzad-usa-blokuje-70-stron-calemu-swiatu/

Prawda: „W świecie wirtualnym każdy może być kim chce”.
Mit: „W świecie wirtualnym każdy może być anonimowy”.

Także wiesz Buffy – „FBI już się zbliża, już puka do mych drzwi.”

Ostatni

Ten dzieciak pewnie też ma pseudonim Sakebi (Krzyk):
http://www.epicreaction.com/wp-content/uploads/2010/03/scared-kid.jpg

;) :P

Michał

Cat, Armin Meiwes też nie jadł kotów, a popatrz normalny nie jest…
Tak czy inaczej, to nie wiem czy chciałbym Was spotkać w ciemnej uliczce ;P

Michał

Pseudonim Buffy też jest ciekawy. Z angielskiego buff posiada 13 znaczeń. Od koloru żółtego, po przez muskularnego, a kończąc na nagiej skórze. Hmm… Jak mam to rozumieć?
Też takie lekko socjopatyczne. Pewnie Buffy pracuje w rzeźni… Albo jeździ „pociągiem z mięsem” ;)
Chyba, że chodzi o filmową Buffy – ale ona była tylko ładna… Hmm… Może Ciebie Buffy chciałbym jednak spotkać w ciemnej uliczce ;)

CAT

No to ładnie, miał być poważny temat, a tu proszę, wychodzi na to, że to my jesteśmy beee ;) Proszę tu bez przytyków do moich koleżanek blogerek, bo ich strony są akurat bardzo ciekawe i na poziomie i to, że ktoś się interesuje taką tematyką nie znaczy, że ma nierówno pod sufitem. I tak jak w przypadku Armina Meiwesa pozory mylą i nawet taki sobie zwykły informatyk może wsunąć na kolację kolegę poznanego przez Internet, tak w moim przypadku też pozory mylą i wbrew temu czym się interesuję jestem całkiem normalną kobitką ;) Chyba kiedyś dziewczyny będziemy musiały zrobić posta tak jak na vlogach „5 faktów o mnie” hehehe :)

Vampir

Cytuję wypowiedź CAT: „…ale ja nic na to nie poradzę, że interesują mnie takie rzeczy. Nie wcinam kotów i nie odprawiam czarnych mszy, więc chyba groźna nie jestem”

Myślę że nie ma w tym nic złego, jak najbardziej:). Powiem więcej, że na studiach (studiuje resocjalizację- czyli naukę o wszelkiego rodzaju niedostosowaniu społecznemu i patologii oraz pomocy niedostosowanym w powrocie do społeczeństwa i do „normalności”)wielu wykładowców porusza takie trudne tematy na temat np. kanibalizmu właśnie (ostatnio nawet oglądaliśmy film dokumentalny z wywiadem jakiegoś seryjnego mordercy)i podkreślają, że jeżeli chcemy w przyszłości pracować w tak trudnej dziedzinie to powinniśmy się tym interesować, żeby się później nie rozczarować w przyszłej pracy. Także interesowanie się mordercami i ich historią, nie jest według mnie niczym nienormalnym. Jeżeli jest się silnym psychicznie i nie ma się zamiaru powielać schematów postępowania morderców w swoim życiu to myślę, że nie nie ma w tym nic złego. Mnie np. interesuje problematyka destrujcyjności grup psychomanipulacyjnych i problematyka samobójstw i samouszkodzeń- ale to wcale nie znaczy, że przynależę do jakiejś sekty i mam zamiar się ciąć i na koniec odebrać sobie życie:):)

Buffy1977

Cat, spoko to nie są przytyki:) Michał mój nick jest nawiązaniem do mojego ulubionrgo serialu:)
VooDoo przecież to jasne, że w Internecie nikt nie jest anonimowy, powiem więcej przez szybko rozwijającą się nowoczesną technologię każdy człowiek jest w potencjalnym niebezpieczeństwie. Dlaczego? Otóż, każdy może dowiedzieć się o Tobie wszystkiego, jeśli tylko potrafi szukać i jest w tym dobry. Dlatego m.in. jestem przeciwko rozwijaniu się nowoczesnej technologii. No, ale to zupełnie osobny temat.
Pytanie brzmi, czy organy porządku publicznego mogą skutecznie łapać przestępców za pomocą Internetu? Jeśli wiedzą, gdzie szukać i potrafią oddzielić prawdę od fikcji to pewnie tak. Ale weź na przykład taką sytuację: postanawiam się trochę rozerwać i z nudów loguję się na paru popularnych forach pod pseudonimem „kanibal”. Głoszę w swoich wpisach, że szukam kogoś do zjedzenia. Myślisz, że policja w Polsce by się tym przejęła? Nawet gdyby dostali od kogoś ode mnie cynk? Nie sądze, a nawet gdyby to co mogliby mi zrobić? Na wielu forach spotykałam się z jeszcze gorszymi zboczeniami, ale nie ma możliwości ocenić czy to żart czy prawda.
Ale fakt, gdyby mnie wytropili i choćby weszli do mojego pokoju to już za sam jego wystrój poszłabym siedzieć:)

VooDoo

„Pytanie brzmi, czy organy porządku publicznego mogą skutecznie łapać przestępców za pomocą Internetu?”
Wszystko zależy od prawa i budżetu jednostki.

„Myślisz, że policja w Polsce by się tym przejęła? Nawet gdyby dostali od kogoś ode mnie cynk? Nie sądzę, a nawet gdyby to co mogliby mi zrobić?”
Jeśli namierzyłby Cię jakiś funkcjonariusz i uznał za zagrożenie, to najpierw masz monitoring, a w przypadku podejrzenia niebezpieczeństwa zrobiliby prowokację.

„Na wielu forach spotykałam się z jeszcze gorszymi zboczeniami, ale nie ma możliwości ocenić czy to żart czy prawda.”
Każdy wchodzi tam gdzie lubi. Ja tam wole nie wiedzieć po jakich forach Ty łazisz… :P

„Ale fakt, gdyby mnie wytropili i choćby weszli do mojego pokoju to już za sam jego wystrój poszłabym siedzieć :)”
Jeśli nie masz udekorowanego pokoju zwłokami lub zakazaną pornografią, to jedynie mogli by się przestraszyć bałaganu ;)

SAsia

Wow! Według mnie to nie powinien być skazany ten jak mu tam kanibal, ponieważ te osoby, które się rozmyśliły puszczał wolno , nic im nie robiąc! A tamten gostek oddał się dobrowolnie! :) O.o

ja

moje zdanie jest takie – Armin jest chorym zboczonym mordercą który pomógl choremu zboczonemu samobójcy skończyć z życiem! i to wedlug mnie jest przestępstwo, samao samobójstwo jest rzeczą chorą i nie wlaściwą a jeśli ktoś komuś w nim pomaga i to w taki przerażający sposób to jest MORDERCĄ i takich wynaturzonych psycholi powinni zamykać w pokoju bez klamek do końca życia!

ja

i dawać im dania wegetariańskie haha

Damian

Sądzę że niesprawiedliwie uznano go winnego morderstwa.. Skoro Brandes chciał byc zjedzony i nie został on ani porwany ani brutalnie zamordowany dlaczego więc zamknęli niewinnego Mewiesa za jego fantazje? Wiadomo jest to całkiem kontrowersyjna fantazja i dla wielu z nas jest ona wręcz chora ale przecież nie można karac za coś co tak na prawdę zostało uzgodnione obustronnie.. Poza tym ten cały Armin Mewies nie był jakimś psychopatycznym seryjnym mordercą kanibalem jak np. Czikatiło. Normalny facet jak można wyczytac w artykule nawet przyjazny.. No i weźmy pod uwagę też to że nie zabił tego pierwszego chętnego tylko dał mu prawo wyboru i nie był nachalny, nawet zjedli razem pizze i wypili piwo. Moim zdaniem prawo bardzo skrzywdziło Meiwesa który po prostu chciał spełnic swoją fantazje. Owszem i mnie zszokowała wiadomośc o tym wydarzeniu ale trzeba się postawic na miejscu Meiwesa, chociaż jak dla mnie kanibalizm jest okrutny i odrażający to i tak jestem po stronie Meiwesa. Chciałbyc zjedzony? Został zjedzony, więc sąd powinien inaczej rozwiązac tą sprawę a jestem pewien że nikt o zdrowym umyśle nie dałby się mu kolejny raz zjeśc. Jeżeli jednak znalazłby sie ktoś taki to proszę bardzo to jest jego wybór. Chory wybór ale jednak wybór. Osobą którch zaciekawiła ta sprawa polecam film który Pani Cat wymienila juz w swoim artykule “Kanibal z Rotenburga” mozna go obejrzec online naprawde swietnie ilustruje zdarzenia jakie mialy miejsce w Rotenburgu za sprawa tych dwoch panow. Sprawa bardzo kontrowersyjna ale tez inspirujaca moim zdaniem.

Durandir

Maiwes jest poważnie chory i niebezpieczny. I dlatego powinien być izolowany i poddany terapii. Dobrowolność ofiary ma najmniejsze znaczenie, ponieważ cały wydźwięk tej sytuacji jest poważnie aspołeczny. Maiwes nie doznawszy kary mógłby kontynuować swoje chore fantazje i pewnie znalazłby kilku naśladowców wśród takich właśnie znudzonych dzieciaków, których z początku głupie zabawy w końcu mogłyby się zakończyć tragedią.

A propos Internetu i kontroli tegoż medium – zabawnie się czyta te posty sprzed roku w styczniu 2012… ;/

A

Artykuł sprawił, że poprzekręcało mi się w żołądku :/ Jednak interesuje mnie pewna kwestia. Zastanawiam się czemu ludzie na takie anonse reagują? Nawet jeśli mają depresję i myśli samobójcze, to jednak są chyba „przyjemniejsze” sposoby żeby pożegnać się z tym światem. No nie wiem.

Aurelia

Kompletnie nie ogarniam jak można chcieć być zjedzonym. Nie rozumiem tego. To tak jakby poprosić kogoś: „odetnij mi rękę, bo jestem ciekaw jak smakuje”. Moim zdaniem to nie Armin jest tu najbardziej chory, tylko osoba, która chce się dać pożreć żywcem. Jak bardzo na dnie trzeba się znaleźć? Co kieruje takimi ludźmi? Co się dzieje z ich psychiką? To jest przerażające.

Bardzo dobry artykuł, naprawdę fajnie zebrałaś wszystko razem – to chyba jedna z moich ulubionych serii na stronie, z tych samych powodów, dla których o tym piszesz.

Co do komentarza wyżej – ja myślę, że ludzie do końca nie biorą tego poważnie, albo są zwyczajnie ciekawi jak wygląda człowiek, który ma takie fantazje. Jak główna ofiara – widocznie nie był do końca przekonany, że to NAPRAWDĘ ma się stać, dlatego się z początku wycofał. Uzmysłowił sobie powagę sytuacji. Tylko w przeciwieństwie do pierwszego chętnego, nie wycofał się…

Zostaw komentarz

Uwaga: Komentarz zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez administratora.